„Dobre zawody” starosty Machy

czwartek, 19 Listopad, 2020 - 10:40

Rozmowa • Z Albertem Machą, starostą krapkowickim w latach 2002-2010.

21 listopada będziemy obchodzić 10 rocznicę pewnego ważnego w historii powiatu krapkowickiego wydarzenia. Wie Pan jakiego?
Mówiąc szczerze to Pan mi przypomniał o wyborach w 2010 roku do samorządu powiatu, które dały początek istotnego przełomu w dalszym zarządzaniu naszym powiatem.

Zgadza się. 21 października 2010 roku pierwszy raz w historii naszego powiatu Mniejszość Niemiecka przegrała wybory samorządowe do Rady Powiatu Krapkowickiego. Jak Pan pamięta ten wieczór i noc z 21 na 22 listopada 2010 roku? Ciężko było?
Sama wspomniana noc jeszcze niczego nie sugerowała, że zrobi się ciężko. Jako frakcja, MN w powszechnym głosowaniu zdobyła przecież we wszystkich pięciu gminach powiatu najwięcej głosów. Kiedy stało się jasnym, że metoda Donta przeliczania głosów wyborców na mandaty radnych nie zagwarantowała nam większości w Radzie Powiatu (zdobyliśmy 8 mandatów na wymagane 10), liczyliśmy na przedwyborcze „zapewnienie” ze strony jednej partii (SLD) o poparciu koalicyjnym w przypadku korzystnego poparcia mieszkańców powiatu. W sytuacji gdy, mimo naszych usilnych starań,  niedoszły koalicjant nie dotrzymał słowa, stanęliśmy na straconej pozycji w utrzymaniu władzy w powiecie. Tym bardziej, że konkurencyjne ugrupowanie związane z Maciejem Sonikiem miało nad nami przewagę polityczną. Dopiero po kilku dniach od wyborów stało się jasnym, że naszego stanu „posiadania” nie uda nam się powiększyć o mandaty koalicjanta. Wtedy zrobiło nam się rzeczywiście ciężko na sercu. Sytuację powyborczą z tego okresu, wielu określało zdaniem „wszyscy przeciw jednemu” - czytaj większość przeciw mniejszości...



 

To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz