Na początku była... gitara

piątek, 5 luty, 2016 - 06:00
Rozmowa • Z Bartłomiejem Wójcikiem z Głogówka, didżejem znanym także na terenie powiatu krapkowickiego pod pseudonimem „DJ Bartez”.
 
Jaka jest twoja muzyczna „przeszłość”?
Niestety nie posiadam żadnego wykształcenia muzycznego, co więcej nigdy nie uczęszczałem na żadne kursy czy też ogniska muzyczne. Moja przygoda z muzyką zaczęła się od nauki gry na gitarze, najpierw z kolegą,  później już samodzielnie kontynuowałem tę naukę. Dawniej grywałem w młodzieżowym zespole przy kościele, nazywaliśmy się  „Natanael”, a później założyliśmy z kolegami z liceum zespół „Seszele”, z którym koncertowaliśmy przez pewien czas po okolicznych imprezach.
 
Co sprawiło, że postanowiłeś zostać didżejem?
Początek był bardzo przypadkowy. Kiedyś siostrzeniec poprosił mnie, abym poprowadził mu osiemnaste urodziny. Na początku nie byłem do tego pomysłu przekonany, gdyż nie miałem żadnego doświadczenia w byciu wodzirejem. Nie potrafiłem pracować z mikrofonem nie byłem przekonany do barwy swojego głosu. Po długich namowach ze strony solenizanta zgodziłem się poprowadzić tę imprezę. Pożyczyłem sprzęt nagłaśniający oraz oświetlenie no i …. stało się. Impreza była udana, goście zadowoleni, a wkrótce po urodzinach zgłosiło się do mnie kilka innych osób z tej imprezy. I tak to się właśnie zaczęło. Dużo cennych porad muzycznych otrzymałem od mojej koleżanki Asi, która ma doświadczenie w tym fachu jako wokalista zespołu weselnego. 
 
Skąd się wziął twój pseudonim artystyczny?
Już od czasów licealnych, koledzy wołali do mnie „Bartez” i tak zostało do dziś. 
 
Czym jest dla ciebie Muzyka?
To fantastyczny sposób, aby uciec od szarej rzeczywistości i przenieść się w inny wymiar. Muzyka idealnie wpływa na moje samopoczucie. Kiedy słucham swoich ulubionych kawałków momentalnie zmienia się mój nastrój i regenerują się siły. Uwielbiam słuchać muzyki i jeśli tylko mam okazję, to właśnie to robię.
 
Wolisz kameralne imprezy czy masowe?
Myślę, że raczej kameralne, ponieważ lubię mieć wszystkich „na oku”.  Uwielbiam kontakt z ludźmi. Lubię rozmawiać z tymi, którzy bawią się przy mojej muzyce i spełniać ich muzyczne życzenia. Dlatego bardziej kameralne imprezy przynoszą mi więcej radości. Kilkanaście lat temu, nim zacząłem przygodę DJ, kolega z liceum zaprosił mnie do zespołu weselnego „Voice”. Wtedy nie myślałem o takich rzeczach na poważnie.  Teraz Piotrek, zabawia gości na większości weselach w okolicy, a ja powoli depczę mu po piętach (śmiech)...
 
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Małgorzata Kwiatkowska

Dodaj komentarz