W Strzeleczkach czas na zmiany

wtorek, 16 Październik, 2018 - 13:24

Rozmowa • Z Zygmuntem Knurą, kandydatem na wójta Gminy Strzeleczki z ramienia Mniejszości Niemieckiej.  

Jak odniósłby się Pan do ostatniej skargi w sprawie nie udzielenia informacji publicznej?
Myślę, że wraz z ewentualną wygraną Pietruszki sprawa zostanie zamieciona pod dywan, tak samo jak to czyniono do tej pory. Chciałbym wiedzieć, jakie to wydatki wójta i dyrektor GOK są tak uporczywie ukrywane, że przez trzy miesiące nie można dotrzeć do prawdy. To powinno zainteresować też mieszkańców, ponieważ właśnie z ich pieniędzy gmina finansuje wydatki na promocję. Mam świadomość, że ta sprawa celowo nie zostanie zakończona przed wyborami.


Z tego co słyszałem, Pana kontrkandydat używa wszystkich możliwych argumentów przeciwko Panu...
W reakcji na moje dwie merytoryczne i pełne troski o gminę uwagi dotyczące dożynek, kontrkandydat grzmiał: „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”, zaś grono fesjbukowych popleczników rozpisywało się i rozpisuje nadal o brudnej kampanii i podkładaniu świń.
A tymczasem to moja konkurencja straszy wyborców widmem teścia. Łączenie mnie z osobą mojego teścia to nie tylko odgrzewany kotlet, to postępowanie karygodne, wręcz ohydne. Zapewniam, że nie rozwiodę się po 19 latach z żoną, by pozbyć się rzekomej łatki zięcia. Gdybym nie był dobrym specjalistą właśnie od inwestycji, którymi tak się kontrkandydat chwali, to bym został zwolniony, tak jak czterech innych pracowników urzędu w ciągu bieżącej kadencji obecnego wójta. Przez cztery lata wójt tego nie uczynił. Dlaczego?
A teraz świadomie ignoruje/pomija moje dokonania i redukuje mnie do roli marionetki sterowanej przez poprzedniego wójta. To niedopuszczalne. Poza tym, pokazuje sposób, w jaki obecny wójt traktuje pracowników gminy i wielu mieszkańców. Manipulacja, plotki, intrygi i powszechny strach, zamiast konstruktywnej atmosfery pracy.

Sprowadzanie kampanii wyborczej do tego poziomu chyba nie służy merytorycznej dyskusji o przyszłości gminy Strzeleczki?
Nie służy. Dlatego nie zgadzam się na obrzucanie obelgami mojej rodziny. I ja, i żona jesteśmy nie tylko dobrymi fachowcami, każde w swojej dziedzinie, jesteśmy również społecznikami, działającymi na rzecz lokalnej społeczności. Kto zaneguje mój udział w pozyskaniu środków na remonty kościołów w Racławiczkach, Dobrej i Kujawach, a także moją współpracę z OSP Zielina? Kto zaneguje zaangażowanie mojej żony i moje w oprawę artystyczną święta św. Marcina? Aktualnie zajmujemy się nie tylko kampanią wyborczą, ale też pracujemy nad monografią Parafii Strzeleczki. Żona aktualizuje i redaguje tekst, który powstał parę lat temu; ja zajmuję się stroną graficzną. Chcielibyśmy, by proboszcz mógł zaprezentować tę książkę na Św. Marcina. Jest trochę mało czasu. Wiele będzie zależało od wydawnictwa. Zapewniam jednak wszystkich, którzy czekają na tę książkę, że ukaże się w tym roku. Zapewniam również, że możemy się wycofać zarówno z życia lokalnego w wymiarze społecznym, jak i z naszych stanowisk. Niektórym się wydaje, że jednocześnie mogą wylewać hejt na mnie i żonę, a zarazem oczekiwać, że będziemy na każde zawołanie.
To nie tak. Mamy swoją godność. Już niedługo mieszkańcy wybiorą między profesjonalizmem, a pajdokracją, czyli zabawą w piaskownicy z jarmarcznym pistolecikiem zamiast łopatki...

„Plagiatowy kandydat” - to jeden z tytułów artykułu, który jest poświęcony Panu...    
Tu najbardziej razi mnie stylistyka tego tytułu. A mówiąc serio, jak można splagiatował coś, czego nie było? Program kontrkandydata został opublikowany 28 września w mediach elektronicznych, parę dni po moim programie, ponadto był widoczny tylko dla wybranych osób, tak jak wiele innych informacji. Czy takie ograniczanie dostępu do informacji nie jest dzieleniem mieszkańców gminy na lepszych (swoich) i gorszych?

Pracowita ta Pana kampania...
Tak, pokazuje rzetelność, z jaką podchodzę do realizacji każdego zadania. To również wyraz szacunku wobec mieszkańców.

Obecny wójt chwali się inwestycjami, jakie poczynił na terenie gminy w ostatnich czterech latach swojego urzędowania.
Część z tych inwestycji, które przypisują sobie wójt i jego radni, to inwestycje powiatu lub województwa. Jaskrawym przykładem jest droga powiatowa w Pisarzowicach lub droga wojewódzka w Mosznej, która kosztuje ponad 13 mln złotych, a wkład gminy to 86 tys. Także kanalizacja w Strzeleczkach i Łowkowicach - Komornikach została rozpoczęta przez poprzednika. Ponadto Dobra była już skanalizowana, więc gmina została skanalizowana i owszem w 40%, ale obecna władza wykonała z tego 10%. Po odliczeniu takich inwestycji otrzymamy wydatki z budżetu gminy z ostatnich czterech lat w wysokości 13 mln, czyli znacznie mniej niż w poprzedniej kadencji. Pracuję w Urzędzie Gminy już 20 lat. Przez ten czas zdobyłem dla gminy ponad 15 mln zł, z czego 3 mln w obecnej kadencji. Nasza gmina jest na drugim miejscu w województwie pod względem wysokości zdobytych środków z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Jak Pan ocenia działalność samorządu w Strzeleczkach i generalnie atmosferę panującą w gminie w ostatnich czterech latach?
Jak sam Pan wie, sesje Rady Gminy w Strzeleczkach trwają około 15 minut. Radni boją się zadać jakiekolwiek pytanie. W mijającej kadencji zrezygnowało z funkcji czterech sołtysów. Przestały działać grupy Odnowy Wsi w Dobrej, Strzeleczkach i Kujawach, a Związek Kobiet Śląskich przestał angażować się w organizację święta św. Marcina w Strzeleczkach. Chciałbym również wspomnieć o sytuacjach, kiedy osoby lajkujące mój profil na FB są wyrzucane z grona znajomych kontrkandydata. Na szczęście żyjemy w świecie realnym, nie wirtualnym, a 21 października wszyscy będziemy mogli oddać w tajnych wyborach swój głos, tylko jeden głos (to nie SMS-owy plebiscyt). Zapraszam na spotkania przedwyborcze w Pisarzowicach, Strzeleczkach, Kujawach i Smolarni oraz na moją stronę www.zygmuntknura.pl.
 

To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz