Byle nie diabeł w todze

wtorek, 15 Sierpień, 2017 - 11:56
Felieton naczelnego • Ostatnio w jednym z dzienników prasowych z zasady przeciwnych PiS-owi natknąłem się na artykuł napisany przez sędziego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ostatnio przecież sędziowie bawią się w dziennikarzy i piszą namiętnie i wszędzie przeróżne artykuły. Najczęściej poświęcone są one z grubsza temu samemu, czyli jak to sędziowie mają ciężko i jak zła jest proponowana przez ministra Ziobrę reforma. I pewnie owego artykułu bym nie przeczytał - ileż razy można bowiem czytać to samo - gdyby nie fakt, że ten tekst napisał sędzia Wojciech Łączewski. Tak, tak szanowni państwo nie byle jaki tam sędzia, ale ten sędzia Łączewski, który w majestacie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej chciał wsadzić na trzy lata do kicia wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości Mariusza Kamińskiego. Łączewski uznał, że Kamiński za czasów kiedy kierował Centralnym Biurem Antykorupcyjnym (CBA) łamał prawo i za to powinien pójść za kratki. Na szczęście dla Kamińskiego, zaraz po ogłoszeniu wyroku w jego sprawie prezydentem został Andrzej Duda, który Kamińskiego w try miga, to znaczy zanim jeszcze wyrok się uprawomocnił, ułaskawił.
 
Z tego co pamiętam wyrok skazujący w sprawie Kamińskiego wydał sędzia Łączewski jeszcze za czasów kiedy rządziła Platforma Obywatelska zarówno w Sejmie jak i w Pałacu Prezydenckim, czyli wtedy, gdy sądy były podobno niezależne i niezawisłe. Po zmianie władzy za sędzią Łączewskim zaczęli się uganiać dziennikarze publicznej telewizji i prawicowych mediów. Dokuczali mu niewygodnymi pytaniami, nagabywali sędziego na sądowych korytarzach i w drodze do samochodu tak nachalnie, że biedak nie mógł nawet spokojnie papierosa wypalić. Choć dziennikarze bardzo chcieli jego wypowiedzi, Łączewski akurat z tymi z TVPiS gadać nie chciał. Choć jak się okazuje dziennikarstwo lubi i całkiem nieźle praktykuje. Myślę więc ja sobie: przeczytam co ma do powiedzenia ten „surowy, ale przecież odważny i pewnie sprawiedliwy pan”...
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz