Jarosław

środa, 24 Czerwiec, 2015 - 08:45

Ze zdumieniem obserwuję to, co dzieje się na polskiej scenie politycznej. Rewolucja zaczęła się od pierwszej tury wyborów prezydenckich. Nie wiem czy powodem takiego staniu rzeczy jest nadspodziewanie dobry wynik Pawła Kukiza, chyba nie bo wcześniej, kiedy popularność uzyskiwała Samoobrona, Twój Ruch czy partia Janusza Korwina-Mikke takiego istnego trzęsienia ziemi nie było. Teraz z politowaniem przyglądam się przede wszystkim politykom rządzącej Platformy Obywatelskiej jak skaczą sobie do gardeł. Najgodniej (o dziwo) poczynają sobie były marszałek Sejmu, a jeszcze wcześniej szef polskiej dyplomacji Radek Sikorski i gnojony przez Donalda Tuska, a odradzający się po jego wyjeździe do Brukseli Grzegorz Schetyna. Pozostali zachowują się naprawdę skandalicznie, jakby skakali po gorącej blasze. W oczach panika, wściekłość, szukanie winnych i agresja.

Generalnie obserwowanie zjawiska polityków tracących popularność może być pasjonujące. To wtedy właśnie wychodzi cała prawda o człowieku, to tym kim jest, jakie ma wartości, jaki kręgosłup moralno-etyczny, jakie spojrzenie na siebie, na innych, na Boga. Nie wtedy gdy polityk triumfuje okazuje się mężem stanu, ale wtedy kiedy przegrywa, kiedy popada w niełaskę wyborców, którzy są kapryśni jak małe dzieci. Na naszych oczach dokonuje się coś właśnie takiego, „wielcy politycy” zmierzają do historii. Przypadek Schetyny kiedyś opisywałem. Ten gość mi naprawdę imponuje – totalnie zgnojony przez Tuska, którego przez lata wspierał, kreował i doradzał mu, nie zdradził partii, której poświęcił życie, tylko dlatego, że Donald chciał być wodzem niepodzielnym. Przetrwał tuskowe szaleństwo z godnością i niezwykłą kulturą i powściągliwością. Dzisiaj też reaguje na to co się dzieje bardzo rozsądnie.... 

 

To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie

Dodaj komentarz