Same Mount Everesty

środa, 27 Kwiecień, 2016 - 08:45
Felieton naczelnego • „Otwarto tunel w Gdańsku pod Martwą Wisłą jeden z największych w Europie” – donosiły dumnie polskie media w ubiegłym tygodniu. Tunel, sztandarowa inwestycja Platformy Obywatelskiej na Wybrzeżu, kosztował 885 milionów złotych, a jego budowa rozpoczęła się w 2011 roku od rozbicia butelki szampana o maszynę wiercącą przez ówczesną wicepremier Elżbietę Bieńkowską, minister infrastruktury i rozwoju w rządzie Donalda Tuska. Tunel, składający się z dwóch nitek, każda o długości ponad kilometra, miał zostać oddany do użytku w październiku 2014 roku. Niestety, terminu nie udało się dotrzymać i przejazd otwarto półtora roku później. To kolejna imponująca inwestycja w krajową infrastrukturę komunikacyjną. Podobnych nieco oraz dużo mniejszych inwestycji oddano w Polsce, dzięki unijnym pieniądzom, setki, jeśli nawet nie tysiące.           
 
Ostatnio podczas wiosennych porządków natknąłem się na foldery reklamujące Krapkowice. Niektóre nawet sprzed kilkunastu lat. Nieco siermiężne i nieudolne, ale zaskakująco… aktualne. Obejrzałem sobie zdjęcia Krapkowic, widoki z lotu ptaka węzła autostradowego w Dąbrówce Górnej i ze smutkiem stwierdziłem, że zdjęcia te zbytnio nie różnią się od stanu obecnego tych miejsc. Pomimo zmian, jakie zaszły w Krapkowicach w ostatnich latach, w stolicy powiatu  tak naprawdę zmieniło się bardzo niewiele rzeczy mających realny wpływ na rozwój i atrakcyjność miasta. Kilka tygodni temu rozmawiałem ze znajomym, który od kilkunastu lat mieszka w Reichu. Odwiedził on swoje rodzinne Zdzieszowice po bardzo długiej nieobecności i ze zdziwieniem stwierdził, że „w mieście nic się nie zmieniło”. A jeden z naszych Czytelników, kiedy wyzłośliwialiśmy się na beznadziejny stan drogi wojewódzkiej numer 409 stwierdził, że jak chcemy sobie zobaczyć jak powinna wyglądać lokalna infrastruktura drogowa, to pojedźmy popodziwiać drogi tak zwanej Polski B. 
 
Czy opisywane sytuacje mają ze sobą coś wspólnego? Wszystko. Pokazują, jak bardzo dynamicznie rozwija się świat, jak bardzo dynamicznie rozwija się Polska i pokazują to, że wciąż zbyt wolno rozwija się Opolszczyzna, a w niej powiat zlokalizowany w samym sercu regionu. Jestem lokalnym patriotą, ale staram się oceniać trzeźwo i racjonalnie poczynania lokalnych władz. Niestety, każdy w miarę obiektywny i bezstronny obserwator musi stwierdzić, że zbyt wiele rzeczy dzieje się u nas zbyt wolno i wobec zbyt wielu spraw ludzie władzy rozkładają bezradnie ręce. Opolszczyzna w wyścigu już nie tylko z Europą Zachodnią, ale także z wieloma regionami Polski, została daleko w tyle. Trudno powiedzieć czy jesteśmy regionem niewykorzystanych szans, czy też regionem bez szans, którego władze tylko łudzą i mamią Opolan tym, że coś mogą i coś potrafią...
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz