Śmieszny atak

środa, 21 Grudzień, 2016 - 06:00
Felieton naczelnego • Chociaż z naszych publikacji prasowych „Wojna na listy” w żaden sposób nie można było nawet domniemywać jakoby krytyczne listy dotyczące Starostwa Powiatowego w Krapkowicach i Urzędu Miasta i Gminy w Krapkowicach, jakie otrzymała redakcja „Nowin Krapkowickich” były anonimami, niektórzy ludzie na zasadzie „uderz w stół, a nożyce się odezwą” rozpoczęli niepoważne działania przeciwko naszej gazecie zarzucając nam, że publikujemy anonimy (sic!?). 
 
O tym czy listy, które otrzymała redakcja „Nowin Krapkowickich” były podpisane, czy nie oraz o tym kto ewentualnie jest ich autorem wie tylko ścisłe grono pracowników naszej redakcji. W tego typu sytuacjach zawierających przykre i bolesne dla ludzi władzy, ale niestety prawdziwe zarzuty powszechnie stosowana jest zasada – najlepszą obroną jest atak. Również po naszych publikacjach wrogowie wolności słowa, prawa do krytyki i wolnych mediów w powiecie krapkowickim przystąpili do ataku. Niestety ich atak można określić słowami typu - śmieszny, a może nawet komiczny.  
 
W podobny sposób ośmieszyła się ostatnio, tyle tylko, że na większą skalę Platforma Obywatelska przy okazji afery z podsłuchami w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Spece od manipulacji spod znaku PO usiłowali przekonać opinię publiczną o tym co tak naprawdę jest ważne, a co nie ważne w owej aferze. Wmawiali oni ludziom, że nieważne było to jak wypowiadały się o Polsce i Polakach podczas nagranych rozmów najważniejsze osoby w państwie, nie ważne było to, że te osoby, korzystając z państwowych pieniędzy i przywilejów pełnymi garściami jednocześnie szydziły z tego państwa, nie ważne były wulgaryzmy i pogarda okazywana względem zwykłych ciężko pracujących Polaków, nie ważne było również to, że okazało się, że część z nagranych przedstawicieli polskiej elity to zwykłe prymitywy. Usiłowano przekonać opinię publiczną, że najważniejsze w całej tej aferze było to, że kelnerzy z restauracji „Sowa i Przyjaciele” to niemoralni i nieetyczni ludzie. Na szczęście mleko się rozlało, i prawda o niektórych polskich politykach po prostu wyszła na jaw. Polacy nie dali się nabrać. 
 
Myślę, że mieszkańcy powiatu krapkowickiego również nie dadzą się nabrać na prostackie próby odwrócenia uwagi opinii publicznej od nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem krapkowickich urzędów. Zresztą żyjemy w najmniejszym powiecie, w najmniejszym województwie w Polsce, a tutaj każde zachowanie bardziej lub mniej znanej osoby odbija się szerokim echem. Przed publikacją sprawdziliśmy większość zawartych informacji w naszych artykułach, choć część z nich wiadoma jest wielu mieszkańcom od dawna, a o części „mówi” się pokątnie w kuluarach starostwa czy krapkowickiego ratusza. Zanim opublikowaliśmy te informacje zostały one sprawdzone i zweryfikowane z osobami, które posiadały wiedzę na temat ich prawdziwości, bądź nie. 
 
Tymczasem na jednym z krapkowickich portali internetowych ukazał się przedziwny tekst, w którym nie ma ani słowa o opisanych przez nas nieprawidłowościach, tylko apel-odezwa, w której jakieś osoby solidaryzują się z z jakimiś innymi osobami z innych portali i z „Tygodnikiem Krapkowickim”, bo wszyscy oni nie publikują anonimów?! 
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nikt na dobrą sprawę nie wie kto kryje się za tymi portalami(?!). Wieść powiatowa niesie, że jeden z nich prowadzi dwóch pracowników krapkowickiego starostwa - jeden niski i jeden wysoki. Anonimowi autorzy apelują żeby nie publikować anonimów? Zaraz, zaraz, czy ktoś tu nie zaczyna się gubić?...
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz