Telewizja bez pacyfistów

środa, 11 Marzec, 2015 - 06:00
Felieton naczelnego • Chaos. Szum. Wielka informacyjna kipiel. Pomieszanie z poplątaniem. Wieża Babel. Manipulacja na manipulacji. Intelektualna płycizna. Odwoływanie się do emocji, a nie do rozumu. Nieustanna pogoń za tym, aby być na bieżąco. Brak jakiejkolwiek głębszej refleksji - to tylko niektóre z określeń, które nasunęły mi się podczas oglądania polskich informacyjnych programów telewizyjnych w ostatnim tygodniu. Niezależnie od tego czy była to telewizja publiczna, Polsat czy TVN odczucia, które mi towarzyszyły przy oglądaniu tych programów były takie same. Zresztą pomimo tego, że są to stacje podobno ze sobą konkurujące schemat i sposób informacyjnego przekazu był niemal za każdym razem identyczny. Zmieniały się jedynie twarze prezenterek lub prezenterów i wystrój telewizyjnego studia chociaż i w obu tych przypadkach jak by się uprzeć można doszukać się zasadniczych części wspólnych – wszystko i tak jest na jedno kopyto tyle tylko, że w innych kolorach. Poziom informacyjnego przekazu telewizyjnego powinien niepokoić gdyż wciąż jest to główne źródło, z którego Polacy czerpią wiedzę o otaczającym ich świecie. Od kilkunastu miesięcy tematem kluczowym w polskich mediach jest sprawa konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. 
 
Szczególnie w telewizji publicznej ma się wrażenie, że TVP po prostu prze do wojny z Rosją. Spikerzy telewizyjni wcielają się w role polityków, bo to oni przede wszystkim wiedzą najlepiej jak powstrzymać Rosję, która marzy tylko o tym, żeby zająć Polskę. Spikerzy zadają pytania typu: „Kiedy na Ukrainę będzie dostarczany sprzęt wojskowy”?, „Kiedy pojadą tam polscy doradcy wojskowi”?, „Czy polska armia jest gotowa do wojny”?, „Gdzie Rosjanie się zatrzymają, na Wiśle czy na Odrze”?  prowokując swoich rozmówców do bardzo odważnych i niebezpiecznych odpowiedzi. Ich skutek jest jeden - u telewidzów wzbudzony zostaje niepokój, strach i nienawiść. Polska - biedny kraj, ze słabą, nieliczną, źle uzbrojoną i wyszkoloną armią ma być według tych pseudodziennikarzy przedmurzem Europy, które zatrzyma rosyjską armię i jak Sobieski pod Wiedniem uratuje kontynent. W kółko Macieju powtarzane są informacje o tym, że Ukrainę trzeba dozbroić, pomimo tego, że wszyscy mówią, że Ukraina tej wojny z Rosją na pewno nie wygra, jak mantrę powtarza się informacje o tym, że rosyjskie media kłamią w sprawie wojny z Ukrainą i że wszelkie prorosyjskie wypowiedzi polskich polityków natychmiast wykorzystywane są do tej propagandy. Niestety polska propaganda robi dokładnie to samo! 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz