Futbol to jego życie

piątek, 29 Czerwiec, 2012 - 13:30

Podpisał zawodowy kontrakt piłkarski z klubem zaplecza ekstraklasy. Robi furorę w rozgrywkach śląskiej ligi juniorów młodszych, a zainteresowanie jego osobą wykazują zespoły Młodej Ekstraklasy. Dariusz Zapotoczny, bo o nim mowa, wychowanek „Otmętu” Krapkowice dziś jest zawodnikiem GKS Katowice.

Mimo bardzo młodego wieku futbol znaczy dla niego najwięcej. Tak było zresztą niemal od urodzenia, bo jako kilkuletni chłopiec uwagę zwracał tym, że pod pachą zawsze miał to co najbardziej kochał – piłkę. Trudno, aby było inaczej skoro w domu starsi bracia też związani byli z futbolem.

– Piotrek grywał jeszcze na osiedlowym podwórku, ale pozostali dwaj bracia grali już w klubach piłkarskich. Najstarszy Krzysztof był kapitanem „Otmętu” Krapkowice, a Mirek stał między słupkami Gwarka Zabrze. Interesowałem się więc ich poczynaniami i gdzie tylko rozgrywany był jakiś mecz pojawiałem się, by im kibicować – opowiada o swoich początkach Dariusz Zapotoczny.

Dawał z siebie wszystko
Podwórkowe mecze na osiedlu, na którym się wychował początkowo oglądał z boku. Z wypiekami na twarzy miał nadzieję, że starsi koledzy pozwolą mu w końcu wejść na boisko, a on pokaże im co potrafi. – W wieku 5 lat chodziłem do popularnej „piątki”, pobliskiej szkoły sportowej. Ale nie po to, by się tam uczyć, bo na to miałem jeszcze czas. – Chodziłem tam na boisko, by grać w piłkę ze starszymi kolegami, którzy mieli tam zajęcia wychowania fizycznego. Byłem dużo młodszy, ale już wybierali mnie do drużyny – uśmiecha się Darek. W wieku 6 lat trafił do trampkarzy „Otmętu” Krapkowice, gdzie pod okiem znanego w regionie trenera Jerzego Kurczoka poznawał tajniki piłkarskiego rzemiosła. – Bardzo miło wspominam okres pracy z trenerem Kurczokiem. Byłem zawodnikiem lewonożnym, a takich zawsze brakowało. Dzięki temu miałem chyba u niego szczególne względy. Od początku gry w „Otmęcie” wzorem dla mnie był Piotrek Sobota, który dziś ponownie gra w barwach tego klubu, choć w przeszłości grywał w trzeciej lidze reprezentując między innymi Leśnicę i Piotrówkę. Szybki, bardzo dobry technicznie i do tego najlepszy strzelec ligi to było coś co wyzwalało we mnie motywację, by być tak dobrym piłkarzem jak on. Pierwszy mecz ligowy zagrałem w trampkarzach mając 7 lat. Doskonale pamiętam, że to było ostatnie pięć minut meczu z Koksownikiem Zdzieszowice. Mało tego, wszedłem do gry za swojego idola, czyli Piotrka Sobotę i byłem ogromnie wdzięczny trenerowi, że dał mi szansę. Odbiegałem fizycznie od wszystkich, ale dawałem z siebie wszystko – mówi Zapotoczny.

Znany także z hali…

(RAUL)

Cały artykuł do przeczytania w dwunastym numerze „Nowin”.