Rowerem po Himalajach

środa, 11 Maj, 2016 - 06:00
Rozmowa • Z Marcinem Wienckiem, mieszkańcem Żywocic, entuzjastą sportów i podróży rowerowych. Zawodowo nasz rozmówca pracuje jako elektryk w branży wentylacyjnej.
 
Na jakim rowerze pan jeździ? 
Mam rower szosowy oraz MTB. Oba mają swoje lata i spory przebieg, ale każdy służy do czegoś innego. Na pewno nie pachną nowością z salonu (śmiech). 
 
Jakby pan dysponował kilkoma tysiącami „wolnych środków”, jaki rower by pan kupił?
Nie jeżdżę zawodowo i nie byłbym go w stanie wykorzystać w 100 %, wolałbym przeznaczyć te „środki” na jakąś podróż. Za rower z wysokiej półki można pojechać w świat na pół roku, a rower, który pojechał ze mną w Himalaje kosztował 1 500 złotych. 
 
Czyli jednak podróże przed profesjonalnym sprzętem?
Zdecydowanie tak. Podróże, ale na rowerze (śmiech).
 
Od dawna pan jeździ? 
Tak naprawdę wróciłem do roweru w 2011 roku. 
 
I od razu zamarzył pan sobie zwiedzić świat na dwóch kółkach?
Dzięki Facebookowi poznałem ludzi, którzy podróżują na rowerach. Dla nich rower nie jest tylko środkiem lokalnej lokomocji...
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz