W cieniu Andrzeja Grubby

czwartek, 22 Styczeń, 2015 - 05:30
Rozmowa • Z Norbertem Mnichem, utytułowanym tenisistą stołowym, obecnie trenerem IV-ligowego LZS Żywocice, o jego grze w reprezentacji Polski obok legend tenisa stołowego Andrzeja Grubby i Leszka Kucharskiego.
 
Jak pan trafił za stół?
W roku 1973 do Żywocic przeprowadził się Rudolf Wieloch, nauczyciel matematyki i wielki pasjonata tenisa stołowego. Przywiózł za sobą dwa stoły i w szkole zaczął prowadzić treningi. Gdy pierwszy raz, jako ośmiolatek, zobaczyłem stół do tenisa wiedziałem, że będę grać. To było coś w rodzaju miłości od pierwszego wejrzenia. 
 
Chyba nie było wówczas wielkiego wyboru?
Moi rówieśnicy kopali piłkę, ale dla mnie liczył się tylko tenis. Choć zajęcia odbywały się na szkolnym korytarzu, na płytkach pcv, nie miało to dla mnie znaczenia. Całkowicie poświęciłem się treningom. Dziś młodzież ma zdecydowanie lepsze warunki do treningu i gry, niż za moich czasów.
 
Kiedy przyszedł pierwszy, znaczący sukces?
W wieku 12 lat zostałem Mistrzem Polski Kadetów. Po roku, gdy powtórzyłem ten sukces znalazłem się w kadrze Polski i pojechałem na Mistrzostwa Europy. Jako 13-14 latek nie zdawałem sobie do końca sprawy z tego, czym jest reprezentacja. Bawiła mnie gra w tenisa i cieszyły wyjazdy zagraniczne, o które w tamtych czasach było bardzo trudno.
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Paweł Witek

Dodaj komentarz