Blant z kluczem na szyi

wtorek, 11 luty, 2014 - 12:00
Przygoda • Grupa przyjaciół w nocy z piątku na sobotę (7-8.02) urządziła sobie konno eskapadę na tak zwany Tempelberg koło Obrowca. Głównym celem wyprawy było znalezienie legendarnego psa z ogniem w pysku i kluczem na szyi oraz spotkanie duchów lub zjaw dawnych gospodarzy tego miejsca. 
 
W piątek około 21.00 jeźdźcy wyruszyli ze stadniny „Wild West” w Rozwadzy i dwie godziny później zameldowali się pod kościołem parafialnym w Obrowcu. Pokonanie konno kilkukilometrowego odcinka dzielącego kościół od tajemniczego wzgórza zajęło konnym zaledwie kilkanaście minut. Kiedy na Tempelbergu pytamy Wojciecha Wójcika z Gogolina o motywy zorganizowania tej nocnej imprezy, z rozbrajającą szczerością odpowiada. – Jesteśmy tutaj po prostu z nudów. Większość z nas to członkowie grupy biorącej udział w rekonstrukcjach starych, historycznych bitew. Sezon zimowy jest pod tym względem praktycznie martwy, postanowiliśmy więc poszukać nieco innych wrażeń. Roznosiła nas energia, więc dziś jesteśmy na Tempelbergu – mówi ze śmiechem pan Wojciech, pomysłodawca i organizator nocnych poszukiwań psa z kluczem. 
Galeria: 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Komentarze

Taa. jedźcie tam w dziesięciu to na pewno coś zobaczycie.

Dodaj komentarz