Kto pojedzie do Jakiego?

wtorek, 29 Listopad, 2016 - 14:00
Felieton naczelnego • Tak jak rzeka Odra oddziela Krapkowice od Otmętu, tak linia kolejowa E30 dzieli Gogolin i Zdzieszowice na pół. Trudno mieć pretensję do takiego, a nie innego przebiegu rzeki, podobnie jak i trakcji kolejowej. Ponad wiek temu trudno było przewidzieć jak będą rozwijać się poszczególne miejscowości, więc budowano kolej tak jak wówczas wydawało się najlepiej i najracjonalnej. Jednak z czasem okazało się, że to co kiedyś było motorem rozwoju dla Gogolina i Zdzieszowic, dzisiaj stanowi dla obu miast nie lada problem, który mocno je ogranicza. Tym bardziej, że zarówno w jednym, jak i drugim przypadku nie ma żadnej komunikacji między oddzielonymi częściami, kiedy szlabany opadną w poprzek ulic.    
 
No, ale ostatnio to generalnie zrobiły się niezłe „jaja”. Burmistrz Gogolina Joachim Wojtala, nie oglądając się na nikogo, wyskoczył jak „Filip z konopii” informując, że do spółki ze swoim zastępcą Krzysztofem Długoszem i wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim „załatwili” tunel i wiadukt pod i nad torami. Jak tak dalej pójdzie, Wojtala otrzyma łatkę samorządowego mąciwody, który burzy „sielski i czarodziejski świat” krapkowickich samorządowców i znielubią go za to, że wciąż podnosi poprzeczkę, jego koledzy i koleżanki z branży. No bo jak się patrzy i ocenia efekty pracy burmistrza Gogolina, wiadomo, zaraz ktoś powie, że z takim budżetem to każdy by potrafił i że bogatemu to i nawet byk się ocieli. Trzeba uczciwie stwierdzić, że Wojtala osiąga znacznie więcej niż pozostali samorządowcy, którzy syci wysokimi pensjami i przywilejami przejawiają niepokojący stan samozadowolenia. 
 
W rozmowie burmistrz Wojtala stwierdził, że w ostatnim okresie sprawa wiaduktu i tunelu w Gogolinie była priorytetowa, i że wiceburmistrz Długosz to chyba zna już wszystkich, albo prawie wszystkich pracowników kolejowych spółek z Wrocławia i Opola, które są odpowiedzialne za tego typu inwestycje. Wojtala z Długoszem „klamkowali”, pukali w wiele kolejowych i ministerialnych drzwi i wychodzi na to, że im się udało. Według relacji Wojtali sprawą zainteresował się wspomniany opolski parlamentarzysta, obecny wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Choć to nie jego działka, Jaki nie tylko wykazał zainteresowanie, ale i lobbował w sprawie wiaduktu i tunelu w Gogolinie, okazując się niezwykle przekonywującym i pomocnym. Zarówno Wojtala (Mniejszość Niemiecka) jak i Jaki (Solidarna Polska) wykazali się w tej sprawie daleko idącym pragmatyzmem i odpowiedzialnością, uznając, że najważniejsza jest waga społeczna tej inicjatywy, a nie ich osobiste poglądy i światopoglądy...
 

Ale tak naprawdę to niezłe „jaja” to dopiero mogą być, kiedy w Gogolinie będziemy „śmigali” autami i rowerami po pięknym wiadukcie i spacerowali estetycznym, kolorowym tunelem z jednej strony Gogolina na drugą, a w Krapkowicach wciąż będziemy się przyglądali drugiemu mostowi na Odrze co to „ni pies ni wydra”, ani już kolejowy, i od 20 lat wciąż nie drogowy. Fajnie, że coraz więcej ludzi w Krapkowicach to wkurza. Wkurza ich, że w Gogolinie się da, a w Krapkowicach się nie da. Z drugiej strony zdziwienie mija, kiedy uświadomimy sobie to czym zajmują się na co dzień krapkowiccy samorządowcy. Okazuje się, że krapkowiccy samorządowcy zajęci są zupełnie czymś innym niż Wojtala z Długoszem i nie mają czasu na tego typu zadania i przedsięwzięcia. Nasi samorządowcy każdego dnia bowiem walczą o rację, prawdę i pryncypia. Tak dla przykładu...

 

Burmistrz Andrzej Kasiura zmaga się z opozycyjną większością z KWW Macieja Sonika w krapkowickiej Radzie Miasta. Kasiura ostatnio udowadnia radnym, że zatrudnienie drugiego wiceburmistrza ma sens i jest zasadne. Choć zgodnie z obowiązującym prawem to burmistrz i tylko burmistrz jest odpowiedzialny za politykę kadrową i funkcjonowanie Urzędu Miasta i Gminy Kasiura gęsto się radnym z tego tłumaczy. Na pewno od początku tej kadencji ma się wrażenie, że Kasiura całą swoją uwagę, czas i emocje skupia na tym aby udowodnić przede wszystkim opozycyjnym radnym, że jest dobrym burmistrzem. I owe bezowocne staranie powoduje, że nie ma już czasu, ani sił na to żeby zająć się najpoważniejszymi bolączkami miasta.

 

Tego typu problemów nie ma natomiast drugi, a właściwie pierwszy samorządowiec powiatu krapkowickiego Maciej Sonik. Nie dosyć, że Sonik ma w Radzie Powiatu Krapkowickiego bezwzględną większość posłusznych do bólu (można, a nawet trzeba rozumieć to wyrażenie wieloznacznie) radnych, to jeszcze w roli opozycji występuje u niego totalnie zdezorganizowana i przeraźliwie słaba Mniejszość Niemiecka. Pewnie dlatego w przypadku gdyby ktoś ośmieliłby się zapytać Sonika, przez analogie z gminą, o to co robi od sześciu lat dyrektor gabinetu starosty Witold Rożałowski, Sonik odpowiedziałby na pytanie jakimś złośliwym pytaniem, bądź całkowicie zignorowałby owo zapytanie twierdząc zasadnie, że to on jest kierownikiem Starostwa Powiatowego i to on odpowiada za personalia i działalność owej instytucji. Sonik może tak postąpić, bo jest w o wiele lepszej sytuacji od Kasiury.

 

Dlaczego więc mając taki komfort nie zajmuje się sprawami ważnymi dla powiatu i miasta? Dlaczego nie lobbuje za drugim mostem, za ZOL-em, drogami powiatowymi, zabezpieczeniami przeciwpowodziowymi i tak dalej i tym podobne? Odpowiedź nasuwa się sama. Po pierwsze dlatego, że jest zajęty tym aby Kasiura nie miał za łatwo i był pochłonięty bzdurami oraz bezproduktywną walką z opozycyjną większością. Po drugie nadrzędną troską Sonika jest troska o jego wizerunek i nieustanną promocję (gotowanie zupy, filmiki na fejsbuku, artykuły gazecie wykupione za budżetowe pieniądze). Po trzecie Sonik wciąż zastanawia się jak jeszcze dokuczyć „Nowinom Krapkowickim” i mojej skromnej osobie. Ostatnio poprzez zajmowanie się tak ważną i strategiczną dla losów powiatu krapkowickiego sprawą jak religia uczniów Kościoła Bożego w Chrystusie.

 

Kiedy będziemy śmigali po drugim moście – piękną chlubą i dumą miasta z dwoma mostami jak w jakiejś wielkiej aglomeracji? Obawiam się, że nie prędko. Obaj panowie Kasiura i Sonik z przytoczonych wcześniej przeze mnie względów jak i jeszcze z wielu innych powodów, na przytoczenie których nie ma tutaj miejsca nie pojadą do wiceministra Jakiego, nie będą też „klamnować w kolejowych spółkach czy ministerialnych gabinetach. Jednak sprawa drugiego mostu musi być jak najszybciej załatwiona. Podpowiadam: może w takim razie oddelegować do jej załatwienia drugiego wiceburmistrza Brzezinę i dyrektora gabinetu Rożałowskiego. Pewnie mają więcej czasu i nie są tak mocno „zajęci” jak burmistrz Kasiura i starosta Sonik. A jeśli by im się udało to mielibyśmy upieczone dwie pieczenie na jednym ogniu – zniknęłyby problemy komunikacyjne Krapkowic i nikt nie śmiałby już nawet zapytać o to co robią obaj panowie w swojej robocie.  

 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz