Kto rządzi w mieście?

wtorek, 14 Czerwiec, 2016 - 13:30
Felieton naczelnego • Pytanie zawarte w tytule nasunęło mi się po spotkaniu władz gminy Krapkowice - burmistrzów Kasiury i Brzeziny oraz kilkunastu radnych z mieszkańcami miasta w sprawie budowy restauracji sieci Mc Donalds. Podczas spotkania burmistrz Kasiura w swoich wywodach przedstawiał sprawę, tak jakby istniała jakaś różnica interesów pomiędzy władzą, a mieszkańcami: „Przy każdej inwestycji trzeba wypośrodkować to, jaka jest większa korzyść dla ogółu mieszkańców. Dla was najważniejsze są spokój, cisza, zieleń, ale moim zadaniem jest ściąganie inwestorów, dbanie o rozwój, pozyskiwanie nowych miejsc pracy, których wszyscy oczekują i proszę mnie za to nie winić. Jeśli inwestor mówi, że to jest jedyne miejsce, które bierze pod uwagę...” – i w tym miejscu burmistrz nie dokończył myśli, bo przerwał mu jeden z mieszkańców pytając: „To kto rządzi w tym mieście? Pan czy inwestorzy lub korporacje”? Burmistrz na to: „Decyduje ten kto wykłada pieniądze. Gdybyśmy mieli lepszą lokalizację, na pewno byśmy ją zaproponowali”. Jednak ludzie nie odpuszczali: „Ale nic za wszelką cenę” – mówili.
 
Wybrani w demokratycznych wyborach przedstawiciele miasta muszą liczyć się ze zdaniem mieszkańców i muszą w ich imieniu realizować ich interesy. W tym przypadku trzeba zadać sobie fundamentalne pytanie czy naprawdę budowa tego typu restauracji w Krapkowicach jest społecznie uzasadniona? Przecież argument o tym, że fast food stworzy wartościowe miejsca pracy jest raczej niepoważny. Podobnie jak przekonywanie o tym, że jak magnes „Mac” przyciągnie kolejnych inwestorów. Być może przyciągnie, tyle tylko, że tych z... branży handlowej. Tak podobno było pod Lublińcem, gdzie najpierw w szczerym polu powstał Mc Donalds, a później całe centrum handlowe. I tu pojawia się kolejne pytanie: czy Krapkowice naprawdę potrzebują następnych sklepów? Przecież pozwolenie na wybudowanie w ścisłym centrum miasta wielkopowierzchniowych sklepów międzynarodowych sieci handlowych (Lidl, Biedronka, Tesco, Kaufland, Aldi) było jednym z największych błędów poprzedniego burmistrza i jego zaplecza.  
 
Kilkanaście lat temu, kiedy takie decyzje i pozwolenia zapadały, wszystko pewnie nie tak wyglądało. Wówczas wszyscy się cieszyli, że nieużytki w centrum wreszcie zostają zagospodarowane. Na przykład na terenie, gdzie dzisiaj funkcjonuje jeden z takich sklepów przy ulicy Prudnickiej przez lata funkcjonował tartak, a potem, po jego likwidacji, rosły tam tylko chwasty wyższe od dorosłego człowieka. Kiedy wreszcie uporządkowano ten syf, ludzie naprawdę się ucieszyli, bo zrobiło się ładnie, porządnie i betonowo, no i można było wreszcie zrobić zakupy wszystkiego w bezpośrednim pobliżu domu. Jednak nikt wówczas nie zastanawiał się nad tym, że w ten sposób związano na lata najatrakcyjniejsze tereny w mieście, na których mogły zostać w przyszłości wybudowane na przykład budynki mieszkaniowe. Powstanie tak wielkich sklepów w centrum tak małego miasteczka na pewno nie jest miastotwórcze, ale zakłóca w sposób ewidentny harmonię i blokuje jego rozwój... 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz