Scena - najlepsze miejsce do spania

piątek, 23 Maj, 2014 - 08:00
Rozmowa z otmęckim raperem Szymonem Trębaczem (pseudo Mejson), który był jednym z wykonawców koncertu charytatywnego „Dla Miłoszka”. Impreza odbyła się w miniony czwartek (15.05) w Krapkowicach.  
 
Długo się wahałeś żeby dzisiaj wystąpić?
Byłem akurat na lekcji wos-u, kiedy dostałem telefon od Arciego. Powiedziałem panu Latce – serdecznie go przy okazji pozdrawiam (śmiech), że muszę wyjść z lekcji. Arci zaproponował mi występ, a ja od razu się zgodziłem, bo nigdy nie odmawiam. 
 
Jak oceniasz swój dzisiejszy występ?
Na scenie czułem się dzisiaj lepiej niż przed nią. Scena to mój żywioł, gdybym tak często nie tracił głosu to mógłbym nawet na niej spać. 
 
Kiedy zacząłeś muzykować?
Zaczęło się od mojego starszego brata, który ponad dekadę temu ze swoimi kumplami zaczął rapować. To wszystko działo się praktycznie na moich oczach i ja jako bardzo młody chłopak uczyłem się rapu właśnie od nich. Wychowałem się na tej muzyce. Z biegiem czasu chłopaki odstawili mikrofon i ja przejąłem pałeczkę, więc jak to się mówi czas na młoda krew. 
 
Z rapu się wyrasta?
Jest różnie. Są raperzy, którzy mają po 40 lat, mają rodziny i dzieci, ale dalej rapują, koncertują, chodzą w szerokich ciuchach. Z tym to chyba jest tak, że jeżeli robisz coś co nie daje ci już satysfakcji, nie zdobywasz większego doświadczenia czy przyjemności wówczas wydaje się to bezsensowne i to odstawiasz. 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz