Błogosławieństwo

środa, 15 Październik, 2014 - 07:00
Felieton naczelnego • Wielu ludzi z upływem czasu staje się zgorzkniałymi i narzekającymi. Tracą radość życia, optymizm i entuzjazm. Dzieje się tak przez innych ludzi, przez ich bliźnich, którzy trudzą się co niemiara jakby tu komuś skomplikować życie, zajść za skórę, zaszkodzić. Podobno Polacy są w tym mistrzami świata, wszak mówi się, że zawiść i zazdrość to nasze cechy narodowe. W genialnym o Polsce i Polakach, o zgorzknieniu i rozczarowaniu życiem filmie „Dzień świra”, mieszkańcy blokowisk co wieczór odmawiają modlitwę Polaka. Jej tekst, już dziś kultowy, nie nadaje się ze względu na użyte w owej modlitwie wulgaryzmy do publikacji, jednak zawsze ilekroć oglądam ten fragment „Dnia świra” dopadają mnie sprzeczne ze sobą emocje: z jednej strony zrozumienie, a z drugiej niezgoda, jakiś niepokój, jakaś złość i jakiś smutek. Zrozumienie dla ludzkiej małości - słabości, która tak często dopada każdego z nas, szczególnie wtedy, gdy czujemy się zagrożeni czy atakowani, zrozumienie dla naturalnych ludzkich reakcji w myśl powiedzenie „oko za oko”, bo jakże łatwo nam właśnie tak zareagować niż „nadstawić drugi policzek”. Jednak jest również niezgoda dla schodzenia na łatwiznę, odpłacania pięknym za nadobne, skwapliwego prowadzenia gdzieś głęboko w sercu rejestru zranień i afrontów, dezaprobata dla hipokryzji, małostkowości, podłości i zdrady…    
 
Po moim ostatnim felietonie życzliwy mi człowiek zachęcił mnie, abym starał się poruszać w tym miejscu rzeczy ważne, tak jak to robiłem - jego zdaniem - dotychczas. Dlatego dzisiaj postanowiłem poruszyć temat lekarstwa na proceder upodlania rasy ludzkiej. Aby nie dać dopaść się zawiści, podłości i głupocie musimy błogosławić innych. Błogosławić znaczy po prostu dobrze życzyć. To bardzo ważne dla naszego komfortu wewnętrznego, optymizmu i radości życia. Możemy błogosławić innych na wiele sposobów, możemy to robić zawsze i względem każdego. Błogosławieństwo nie ma nic wspólnego z tkliwym, dewocyjnym odczuciem, rozrzewnieniem dopadającym nas na chwilę w przypadku jakiegoś doświadczenia czy upadku. Błogosławieństwo jest stanem, decyzją, postanowieniem, zobowiązaniem, co do którego chce się trwać pomimo przeciwności, zmęczenia i niewdzięczności tych, którym się błogosławi. Błogosławieństwo to wyższa szkoła jazdy, coraz rzadziej opanowywana, dlatego społeczeństwo nam się psuje i psuje się na potęgę.
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Komentarze

Dodaj komentarz