Bohaterowie z Cherlie Hebdo

środa, 14 Styczeń, 2015 - 10:15
Felieton naczelnego • Kiedy obserwuję paryską tragedię wciąż przypomina mi się polski film „Pokłosie”, który powstał w nawiązaniu do pogromów Żydów jakie miały miejsce w miejscowości Jedwabne i okolicznych wsiach. Oczywiście nie chcę w kwestii tego barbarzyństwa, które miało miejsce we Francji wyciągać zbyt daleko idących analogii, ale mam nieodparte przekonanie, iż oba te wydarzenia Paryż-Jedwabne mają jeden wspólny duchowy podmiot – mianownik z którego poczynają się i rodzą potworności, które ludzie wyrządzają innym ludziom. 
 
Dramat jaki wydarzył się w redakcji gazety „Charlie Hebdo” w Paryżu jest dla mnie kontynuacją tego co działo się w Oświęcimiu, Jedwabnem, na Ukrainie, na Bałkanach czy 11 września w Nowym Jorku. Od wieków w imieniu lepszego, bo naszego boga ludzie ludziom wyrządzają krzywdę. Nie chcę cofać się zbyt głęboko do czasów hiszpańskich, portugalskich czy angielskich podbojów oby Ameryk, ale może warto przypomnieć, że całkiem niedawno prawosławny pop błogosławił serbskich czetników, a katolicki ksiądz chorwackich ustaszów, przed tym jak szli mordować swoich nieprzyjaciół. Na polskich Kresach Wschodnich 70 lat temu prawosławni popi błogosławili siekiery i kosy ukraińskich sąsiadów, którzy szli mordować Polaków, a polscy księża często grzeszyli antysemityzmem i pobłażali mordom na Żydach. Dziś to co chrześcijańska Europa siała przez wieki zbiera, gnębiona i boleśnie dotykana przez muzułmańskich fanatyków. Oni też w imieniu swojego lepszego boga mordują, porywają i znęcają się nad niewinnymi ludźmi. 
 
Kilka tygodni temu po jednej z rozmów z przerażeniem dotarła do mnie opinia człowieka, który wypowiedział ją niezwykle poważnie i przejmująco: „Czasami myślę, że i u nas też znaleźli by się ludzie, których byłby w stanie opanować szał nienawiści. Tak jak kiedyś Żydów spędziliby oni swoich nieprzyjaciół do stodoły i podpalili ją. 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz