Burmistrzu, wójcie - nie bójcie się!

wtorek, 6 Październik, 2015 - 14:00
Felieton naczelnego • Jestem pewien, że niektórych ludzi, zamieszanych w proces niszczenia Stanisława Burkata i Grzegorza Cebuli korzystne dla obu tych panów wyroki, wydane przez niezawisłe sądy, niczego nie nauczą. Dlaczego? Dlatego, że są to ludzie zbyt przerażająco opanowani przez nienawiść, głupotę i chciwość, aby z tej nauczki wyciągnąć jakieś konstruktywne wnioski. Oni z obu tych sytuacji nie wyciągną żadnego morału, mądrości, nie spodziewam się także z ich strony ani mocnego, ani słabego postanowienia poprawy. Co więcej, ci ludzie są na pewno bardzo zawiedzeni, rozczarowani uniewinniającymi wyrokami sądów. Oni spodziewali się zupełnie czegoś innego, marzyli, żeby Burkata i Cebulę wymiar sprawiedliwości swoimi wyrokami dodatkowo jeszcze bardziej pognębił, mentalnie wdeptał w ziemię, jeszcze bardziej upokorzył i pobawił resztek nadziei i wiary w to, że sprawiedliwość jednak jest na tym świecie. Ci źli ludzie już dużo wcześniej oskarżyli i skazali prezesa z Gogolina i dyrektora z Walec na najsurowsze kary, zupełnie nieadekwatne do wagi ich przewinień. 
 
Mam jednak szczerą nadzieję co do dwóch postaci zamieszanych w obie te przykre, zapewne i dla nich sytuacje. Myślę o burmistrzu Gogolina Joachimie Wojtali i wójcie Walec Bernardzie Kubacie, wierzę, że u nich wyroki sądów korzystne dla Burkata i Cebuli spowodują uczciwą autorefleksję i wyciągnięcie mądrych, konstruktywnych wniosków. Obaj szefowie gmin są przecież doświadczonymi samorządowcami, a także rozsądnymi i inteligentnymi ludźmi. Pewnie ich najbliżsi współpracownicy wymieniliby po tuzinie wad i słabości swoich szefów, ale któż z nas takich wad nie ma? Ułomności charakteru o niczym nie świadczą, bo o prawdziwej wartości człowieka świadczy to, jak sobie ze swoimi słabościami radzi, jak nad nimi panuje, jak ogranicza ich wpływ na zachowanie i decyzje. Zarówno Wojtala, jak i Kubata, pełnią swoje funkcje od kilkunastu już lat, niejedno już w życiu widzieli, niejeden błąd popełnili, ale i z niejednej opresji wyszli. Są też zapewne syci władzy, dóbr i zaszczytów, bo zarówno jeden, jak i drugi, ma czym się pochwalić... 
Wojtala od 13 lat zarządza bogatą gminą, jednak w odróżnieniu od swojego poprzednika skutecznie usiłuje wyrwać Gogolin z pułapki bawarskiego miasteczka, w którym jest tylko czysto, schludnie, kolorowo i nic się nie dzieje. Wojtala konsekwentnie realizuje swój plan przemiany Gogolina ze wsi z prawami miejskimi w prawdziwe atrakcyjne miasto, wyposażone we wszystkie miejskie przywileje i ułatwienia. Dlatego ściąga na teren swojej gminy kolejnych inwestorów choć wcale nie musiałby tego robić, bo podatek z cementowni jest na tyle duży, że można spokojnie go konsumować przez kolejne lata. Zwiększa swój budżet i inwestuje w dalszy rozwój gminy między innymi uzbrajając kolejne tereny inwestycyjne. Mam również wrażenie, że Wojtala wywalczy wiadukt w Gogolinie, choć patrząc z punktu widzenia obiektywnego, neutralnego obserwatora bardziej zasadne byłoby wybudowanie go w dwukrotnie większych od Gogolina Zdzieszowicach. 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Komentarze

Troche nie rozmumiem o co panu w tym tekscie chodzi. Rozumiem, że chwali pan Cebulę i Burkata (w sumie ma pan rację), ale po co pan podlizuje się burmistrzowi Wojtali. Sam sobie pan zaprzecza. W tym tygodniu słabo.

Mój przekaz jest dosyć prosty- burmistrz i wójt skoro są na tych stanowiskach od lat to wypadałoby żeby zachowywali się trochę inaczej niż tak jak w sprawach Burkata i Cebuli. Panika podszyta strachem jaką się wykazali świadczy o ich słabości. Doceniam pracę i sukcesy obu - Wojtali i Kubaty, staram się być obiektywny, nie podlizuję się, to raczej nie w moim stylu. Od pisania laurek są inni nie ja. Przyjmuję Pańską ocenę mojego tekstu. Zdaję sobie sprawę, że niektóre moje felietony są gorsze niektóre lepsze.

Nie przesądzając o winie bądź niewinności tych panów pozwolę sobie zauważyć, że wyroki polskich sądów bardzo często nic wspólnego ze sprawiedliwością nie mają co widać dobitnie zwłaszcza wtedy gdy sędziowie wydają wyrok w sprawie kolegi, oto przykład: http://pamietnikwindykatora.pl/2016/12/29/sedzia-poswiadcza-nieprawde/ ale nie tylko bo też w sprawach prominentów z układami. Tak to niestety wygląda w naszym kraju. W USA nie ma prominent czy nie prominent tylko gdy jest winny to nie ma mataczenia i idzie siedzieć!. Dlaczego? Dlatego, że tam osądza ława jednorazowo do każdej sprawy wylosowanych obywateli przysięgłych a nie sędziowie na etacie z konszachtami.

Dodaj komentarz