Duszno od strachu i nietolerancji

wtorek, 15 Wrzesień, 2015 - 12:45
Felieton naczelnego • Uważam się za patriotę. Zresztą zawsze się uważałem. Nigdy na poważnie nie myślałem o wyjeździe z Polski. Na przestrzeni lat widzę jak nasz kraj bardzo się rozwinął, ile problemów zostało rozwiązanych, ile mądrych decyzji podjętych. Jak ludzie ciężko pracowali, nie tylko na swój rachunek, ale i dla swojego kraju, bo przecież z pracy obywateli każde państwo się bogaci i rozwija. Jak przez mgłę pamiętam wybór Karola Wojtyły na papieża, a potem sierpień 1980 i grudzień 1981, trochę lepiej kojarzę już Mazowieckiego w 1989 roku i prezydenturę Wałęsy, a już całkiem bardzo dobrze reformy Buzka i wejście do Unii Europejskiej. To całkiem inny kraj niż 30 lat temu… 
 
Niestety w historii naszego kraju zdarzały się także dramatyczne - złe momenty, których również byłem świadkiem. Wówczas  głupota, pycha i kompleksy brały górę. Ludzie wpadali w jakąś zbiorową histerię czy może lepiej paranoję, i choćbyś nie wiem jak się starał nie byłeś w stanie ich z tej pomroczności jasnej wyprowadzić. Czasami wydawało mi się, że niektórzy z wyrafinowaną lubością trwali w intelektualno – bezrefleksyjnym letargu, jakby „na złość mamie” nie chcieli ani widzieć, ani słyszeć, ani rozumieć. Wyłączali myślenie, pletli trzy po trzy i za nic w świecie nie chcieli myślenia ponownie włączyć. Ostatnio po raz kolejny „cierpię”, słuchając bełkotu pełnego bzdur, jaki wypowiadany jest w Polsce w sprawie imigrantów. 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz