Gotowy na wojnę?

środa, 30 Marzec, 2016 - 13:30
Felieton naczelnego • Po dwóch wojnach światowych wydawać się mogło, że „zimna wojna” pomiędzy komunizmem, którego twarzą był Związek Radziecki, a kapitalizmem z USA na czele, to najgorsza rzecz, jaka mogła się jeszcze ludzkości przydarzyć. Prymitywna propaganda trzymająca ludzi w panicznym strachu, miliardy wydawane na zbrojenia, a nie na żywność, wojny toczone rękami maluczkich gdzieś na peryferiach kontynentów – taka pokrótce była rzeczywistość tej „zimnej wojny”. Straty moralne i materialne, jakie w jej wyniku poniosły społeczeństwa, są nie do policzenia. „Zimna wojna” wywarła niezapomniane piętno na ludzkości, piętno strachu, nieufności, nienawiści. Jednak wydarzenia ostatnich lat pokazują, że ludzkość czeka znacznie bardziej niebezpieczny konflikt, w porównaniu z którym „zimna wojna” jest tylko dobrym tematem do nakręcenia kolejnego filmu szpiegowskiego z gatunku political fiction. 
 
Mowa o wojnie pomiędzy islamem, a resztą świata. Konflikt ten jest szalenie niebezpieczny, bo nie angażuje armii, elitarnych jednostek wojskowych, lotnictwa, łodzi podwodnych czy lotniskowców, ale zwykłych ludzi. Wojna, której eskalacja dopiero przed nami, będzie uderzała właśnie w zwykłych, Bogu ducha winnych ludzi – mieszkańców wielkich europejskich i amerykańskich metropolii. Właśnie dlatego zamachy terrorystyczne, które miały miejsce w Nowym Jorku, Madrycie, Londynie, Paryżu czy Brukseli, a w których ofiarami byli zwykli ludzie, wzbudzają tyle złych emocji. Ludzie Zachodu płaczą i współczują ofiarom oraz ich rodzinom właśnie dlatego, że każdy z nas ma świadomość, że równie dobrze i on mógł znaleźć się w polu rażenia terrorystów – samobójców. 
 
Abstrahując od nieudolności francuskich, belgijskich czy amerykańskich służb specjalnych, abstrahując od tumiwisizmu różnych ważnych generałów, ministrów czy super tajnych agentów, którzy co miesiąc kasują krocie za to, abyśmy mogli czuć się bezpiecznie, warto w dobie tego konfliktu kultur, światopoglądów, religii, duchowości zapytać siebie samego: czy jestem przygotowany na ten fundamentalny bój? I nie rzecz w tym, że powinieneś zamienić swoją piwnicę w schron, a pod koszulą zacząć nosić kamizelkę kuloodporną, nie chodzi także o to, aby unikać wizyt na lotniskach i w centach europejskich miast. To, że ludzie staną się ostrożniejsi i bardziej wyczuleni, to że służby będą skuteczniejsze, a granice zamknięte, wcale nie zapewni nam większego bezpieczeństwa. Konflikt kultur i duchowości prędzej czy później dopadnie każdego...
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz