Kraj, co słowem stoi

środa, 27 Maj, 2015 - 06:00
Felieton naczelnego • Obserwując zakończoną kampanię wyborczą należy obiektywnie stwierdzić, że obaj kandydaci na najwyższy urząd w państwie są dosyć sprawnymi mówcami, a używając języka potocznego, mają po prostu gadane. Jeśli chodzi o siłę argumentacji i przekonywania, trudno było wskazać jednoznacznego zwycięzcę tej kampanii. Obaj rywalizujący ze sobą główni kandydaci używali języka, posługując się wieszczem narodowym, giętkiego, miłego dla ucha i łechcącego ego słuchaczy. Dla obu najważniejsza jest Polska i Polacy, obaj chcą narodowi służyć i obaj gotowi są dla Państwa i dla Narodu do poświęceń i ofiar.
 
To miłe, że są jeszcze wśród nas tacy mężowie stanu, mniej miłe jest jednak to, że na poziomie walki na słowa, na poziomie retorycznych pojedynków i skuteczności w używaniu haków na siebie, takich „mężów stanu” jak obaj główni kandydaci na urząd prezydenta w Polsce, jest bez liku. Na każdym szczeblu władzy od tej najwyższej w Warszawce, aż po tę najniższą w gminie, można znaleźć osobników co to tylko gadają, a niewiele robią. Tych, których tym sformułowaniem uraziłem, z góry przepraszam – mam głęboki i świadomy szacunek do wszelkiego rodzaju władz – jednak nie mogę nie zauważać trawiącej nas od lat tendencji bazowania li tylko na słowach.
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz