Ludzie „tak było”...

środa, 7 Wrzesień, 2016 - 09:45
[PEŁNY TEKST] Felieton naczelnego • Znowu się nie udało, a miało się przecież udać. Pomimo kolejnej klęski, schemat wywoływania coraz to nowych pseudoafer medialnych z powiatu krapkowickiego, wciąż pozostaje mniej więcej taki sam. I tym razem impuls do rozpętania pseudoafery wyszedł ze Starostwa Powiatowego w Krapkowicach. „Do Starostwa Powiatowego w Krapkowicach wpłynął wniosek w sprawie organizacji nauki religii Kościoła Bożego w Chrystusie...” - pseudosensacja zaczyna się bardzo niewinnie e-mailem tej treści, wysłanym prosto z redakcji „NTO”. Dalej dowiadujemy się, że materiał prasowy o religii w ramach pozaszkolnego punktu katechetycznego prowadzonego przez nauczycieli – katechetów z Centrum Chrześcijańskiego „Tylko Jezus” KBwCh w Krapkowicach, którego jestem członkiem, ma - według zapewnień dziennikarza „NTO” - mieć charakter informacyjny. W sumie ukazuje się to, co się ukazuje, tyle tylko, że bieżących informacji w materiale jak na lekarstwo, za to wiele wspomnień i odniesień do przeszłości. 
 
Najśmieszniejsze w doniesieniach „NTO” są zawsze wątki wspomnieniowe, związane ze studentami. Generalnie w kontekście tekstu o religii dla dzieci i młodzieży wątek ten należałoby spuentować posiłkując się powiedzeniem ludowym: „Co ma student do lekcji religii”, ale może warto jednak ze względu na jego infantylność poświęcić mu trochę miejsca. „NTO” w rubryce wspomnieniowej pod tytułem „Jak było” (ani słowa w nim na temat lekcji religii) donosi jak (nie)było: „Studenci, którzy trafili na spotkania, ostrzegali: „Ci z grupy krapkowickiej zrobią wszystko, żeby oderwać od bliskich, rodziców i przyjaciół”. - O jejku, jejku, jakie straszne straszności – chciałoby się powiedzieć, komentując te rewelacje. Powszechnie przecież wiadomo, że studenci z opolskich akademików najczęściej spędzają wolny czas w towarzystwie swoich rodzin - studentki szydełkują i haftują z mamami i babciami, a studenci majsterkują w garażach z tatusiami i dziadkami.
 
Żarty na bok, bo temat przecież poważny. Studenci to dorośli ludzie, którzy właśnie w tym okresie swojego życia usamodzielniają się, wchodzą w poważne związki, podejmują decyzje o miejscu pracy czy zamieszkania. Kto studiował to wie. Wiedzą o tym również rodzice studentów. W tym okresie młodzi ludzie rzeczywiście dorastają. Najczęściej wtedy też rozluźniają się ich relacje z przeszłości i w tym procesie nikt nie musi nikomu pomagać, a tym bardziej „ci z grupy krapkowickiej”. Poza tym, w tym kontekście pojęcie „zrobią wszystko, aby oderwać...” to płycizna płycizn. „Zrobią wszystko” czyli zrobią co? Oderwą na siłę, przekupią lodami, a może pączkami? „Zrobią wszystko” znaczy dokładnie tyle ile „nie zrobią nic”. Nasuwa się także pytanie po co odrywać? Co z tego za korzyść? Jaki cel? Żadna racjonalna odpowiedź nie przychodzi do głowy. Tym bardziej, kiedy spojrzę na życie rodzinne chrześcijan z KBwCh Krapkowice, którzy dla wielu ludzi są pod tym względem po prostu wzorem. Rodzinne więzi, przyjaźnie, znajomości są dla nich ważne i pielęgnowane.
 
Gazeta, która ma ambicje wyznaczać trendy dziennikarstwa na Opolszczyźnie, nie potrafi nawet właściwie nazwać kościoła, który opisuje. W artykułach pojawiają się terminy: „grupa modlitewna” i „Odnowa w Duchu Świętym” - pomimo tego, że od siedmiu lat kościół w Krapkowicach nie jest ani jednym, ani drugim. Oczywiście w tytule pojawia się też informacja o tym, że za pracę katechetów CCh „Tylko Jezus” będzie płacić gmina, co nie jest prawdą. To nie gminy od ponad 20 lat opłacają księży i katechetów, bo pieniądze na ten cel pochodzą z budżetu państwa (subwencja oświatowa), i tak będzie także w tym przypadku.    
 
Drugi artykuł pod tytułem „Religii każdy uczyć może, a dyrekcji i gminie nic do tego” trudno komentować, bowiem autor totalnie się w nim pogubił. Sam sobie przeczy, pisząc w tytule, że „religii w Polsce może uczyć każdy”, ale w artykule donosi już, że nie każdy, powołując się na przykład Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, który od 2012 roku próbuje bez skutku zarejestrować się w Polsce i uczyć swojej „religii”. A to, po co dziennikarz „NTO” zadał sobie trud sięgając do zasad Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, cytując punkt parodiujący pierwsze przykazanie Dekalogu - pozostanie jego tajemnicą. Porównanie chrześcijańskiego Kościoła Bożego w Chrystusie, będącego częścią wielomilionowej społeczności kościołów charyzmatycznych na świecie i w Polsce, do wyznawców spaghetti ma jasny cel – ośmieszyć, wyszydzić, zdyskredytować krapkowickich chrześcijan. Aż dziw bierze, że taka religijna gazeta jak „NTO” zdecydowała się na tego typu porównanie.
 
Artykuły o religii, która jest nauczana przez katechetów z Centrum Chrześcijańskiego „Tylko Jezus” skłaniają do wystosowania dwóch apeli. Pierwszy skierowany jest do władz powiatu krapkowickiego. Przestańcie się już zajmować tworzeniem przecieków prasowych, a zajmijcie się realnymi problemami mieszkańców powiatu krapkowickiego! Adresatami drugiego apelu będą moi koledzy po fachu z „NTO”. Panowie i Panie z „NTO”, nie żyjcie przeszłością, bo to oznaka mentalnej starości, pogódźcie się z faktem  istnienia pluralizmu wyznaniowego na terenie powiatu krapkowickiego, Opolszczyzny i Polski. Czasy się zmieniają, o czym świadczy skala i odbiór waszej na siłę sprokurowanej sensacji. Nie zaklinajcie rzeczywistości, nie warto...
 
 
 
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz