Młodość

środa, 30 Lipiec, 2014 - 07:00
Felieton naczelnego • Generalnie ma wzlatywać ponad poziomy i świecić przykładem, pociągać szaleńczą brawurą w walce o lepszy świat, błyszczeć intelektualną świeżością wobec zastanego porządku rzeczy ustalonego przez „starych zgredów”. Od młodości się wymaga, oczekuje, ma się względem niej nadzieję, a starość czy nawet dojrzałość? One tego typu emocji u nikogo raczej nie wywołują. Tylko młodość wzbudza rumieńce na prawie każdej twarzy. Młodość rodzi entuzjazm i radość. Naznaczona rozmachem i fantazją, młodość sprzyja wyzwaniom, jest intelektualnie odważna, emocjonalnie nieobliczalna, moralnie niespokojna i często naiwnie otwarta. To dzięki tym cechom na młodości zrobiły karierę wszelkiego rodzaju rewolucje i przewroty, zarówno te dobre jak i te złe. Tak czy siak młodość zachwyca i ciekawi, młodości się zazdrości, ale i młodość się podejrzewa...         
 
Jednak w miarę upływającego czasu młodość zużywa się, marnieje, karłowacieje i przepoczwarza. Proza życia i troski doczesności sprawiają, że o młodości w końcu się zapomina. Chyłkiem, niezauważalnie młodość zamienia się w dorosłość, a ta w mgnieniu oka zastępowana jest przez starość. Starość, której nikt nie chce, starość z którą wielu pogodzić się nie chce i nie potrafi… „Ciesz się każdą chwilą, abyś potem nigdy nie żałował, że utraciłeś młodość. Każdemu etapowi życia Pan przypisał właściwe mu niepokoje” – pisał Paulo Coelho w swojej powieści „Piąta góra”. Czy jednak wielki współczesny pisarz ma rację uważając, że młodość można stracić? Czy młodość to tylko młode rysy, smukłe sylwetki i naście lat? Czy młodość to nie coś więcej, coś co wymyka się chronologii i biologii? Czy to nie stan ducha, który pomimo upływających lat i przybywających zmarszczek wciąż jest stanem ludzkiego serca? Czy nie można tak powiedzieć o młodości? 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz