Nareszcie!

środa, 19 Lipiec, 2017 - 06:00
Felieton naczelnego • Ktoś może powiedzieć, że nie ma się czym podniecać, ale ja uważam, że podpisanie porozumienia krapkowicko-gogolińskiego może być jedną z najważniejszych decyzji ostatniej dekady, jeśli chodzi o rozwój obu tych miejscowości. Dwóch miasteczek leżących po sąsiedzku, niby tylko oddzielonych od siebie autostradą, ale tak naprawdę oddzielonych od siebie jakimś mentalnym murem wzajemnej nieufności i irracjonalnej podejrzliwości. Teraz ma być inaczej, teraz Krapkowice z Gogolinem mają występować w wielu rzeczach razem, a nie osobno, już nie jako konkurenci, ale partnerzy w poszukiwaniu unijnych pieniędzy, sprzymierzeńcy w walce o inwestorów i sojusznicy w poszukiwaniu sposobów na to, jak zatrzymać tu młodych ludzi, którzy tabunami uciekają z obu miasteczek nie tylko do Reichu, Holandii czy na Wyspy, ale także do Wrocławia, Warszawy czy Krakowa. 
 
Powiem szczerze, że byłem dumny siedząc w gogolińskiej sali narad. Ja, lokalny patriota, byłem świadkiem mądrej decyzji dwóch gmin wchodzących w skład mojego ukochanego powiatu krapkowickiego. Decyzji nie tylko mądrej, ale także rodzącej nadzieję na więcej, na baaaardzo dużo więcej. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że to dopiero początek, który niczego nie przesądza, bo równie dobrze może być tylko deklaracją, za którą nic innego nie pójdzie, ale ja mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej, że to wydarzenie zainicjuje naprawdę coś niezwykle konstruktywnego i pożytecznego dla mieszkańców całego powiatu krapkowickiego.  
 
W opolskim grajdołko-skansenie mało kogo stać na tego typu inicjatywy. Mieszkamy w sztucznym województwie, które w wielu dziedzinach życia gospodarczego, politycznego, kulturalnego czy społecznego ciągnie się w ogonach list złożonych z polskich regionów. Przez dziesięciolecia wychowywani w sztucznym dobrobycie, najpierw za marki, a potem za euro, które były wypracowywane nie tutaj, ale nad Renem, staliśmy się regionem mocno archaicznym. Nie tylko gospodarczo, ale przede wszystkim mentalnie. Tymczasem świat, nie oglądając się na nikogo, prze do przodu. Trendy i tendencje pokazuje i wyznacza gospodarka. Właściciele i menadżerowi firm wiedzą, że duży może więcej i łączą się tworząc już nie tylko krajowe czy kontynentalne, ale ogólnoświatowe korporacje. Mali gracze są „połykani” przez wielkich, albo uzależniani od nich, bądź marginalizowani jeśli chodzi o wpływy i udziały w torcikach symbolizujących zyski...
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz