Narodowy powrót do przeszłości

wtorek, 23 luty, 2016 - 13:30
Felieton naczelnego • Chyba przestanę oglądać telewizyjne „Wiadomości”. Nie podoba mi się to, jak realizowany jest, dobry skądinąd, pomysł narodowych mediów. Jeśli właściwie zrozumiałem tę ideę, chodziło o to, żeby publiczne publikatory odpartyjnić i odideologizować. Przede wszystkim narodowa publiczna telewizja miała od momentu, kiedy stała się narodowa (a wszyscy wiedzą, że dokonało się to wtedy, gdy na jej czele stanął apolityczny prezes Jacek Kurski), komentować rzeczywistość obiektywnie i bezstronnie. Misją narodowej telewizji miała być służba Narodowi Polskiemu. A więc zapewnienie Polkom i Polakom przekazu prawdziwego, a nie propagandowego, nasyconego określoną ideologią. Najbardziej oglądana telewizja w Polsce miała być narodowa, a więc polska, a nie Platformy, PiS-u, Zjednoczonej Lewicy, katolików, protestantów, ateistów, Niemców, Żydów, Rosjan, Amerykanów itd., itp. Mam jednak wrażenie, że tak się nie stało i pewnie się nie stanie. To, co oglądamy w publicznej telewizji, to nic innego, jak prymitywna propaganda. Tyle tylko, że naiwne manipulacje, jakie „puszczała” TVP Platforma-PSL, zastąpiły manipulacje na mniej więcej takim samym poziomie w wydaniu TVP Prawo i Sprawiedliwość. Przekaz „a la ciepła woda w kranie” czyli proeuropejski, liberalny i świecki zastąpił „przekaz religijnoojczyźniany” czyli patriotyczny, religijny, no i mocno historyczny. To, co jeszcze zmieniło się w TVP, to prezes oraz kilku znanych dziennikarzy i prezenterów.   
 
Tymczasem przekaz telewizji narodowej powinien być różnorodny, tak jak różnorodny jest naród. Na szczęście od ćwierć wieku cieszymy się wolnością i Polacy hojnie z tego przywileju korzystają. Pluralizm, czyli wielość/różnorodność dotyczy nie tylko sfery gospodarczej i partyjnej, ale także, a może przede wszystkim, światopoglądowej. Ludzie dzisiaj mają prawo do swojego zdania, nawet wtedy, kiedy jest ono głupie i, być może, uraża innych. Na tym polega wolność, że mają do niego prawo i nie muszą bać się konsekwencji z powodu tego, że myślą inaczej niż rządzący czy większość wokoło. Polacy są bardzo mocno zróżnicowani światopoglądowo, mają różne sympatie polityczne, stosunek do historii i wydarzeń istotnych dla narodu i państwa. Przykład? Mniej więcej na połowę dzieli się naród polski jeśli chodzi o jego ocenę Powstania Warszawskiego czy Stanu Wojennego. Połowa ocenia to pierwsze wydarzenie jako jeden z największych i najwspanialszych zrywów narodowych, druga połowa ma dokładnie odmienne zdanie, oceniając powstanie jako z góry skazane na porażkę, a więc bezsensowne...
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz