Nie karz, a nie będziesz ukarany

środa, 17 Czerwiec, 2015 - 06:00
Felieton naczelnego • Szczególnie ci, którzy sprawują władzę, są w karaniu innych bardzo często rygorystyczni, jednoznaczni i niezwykle przekonani. Wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – to niby banał, ale jakże mądry i prawdziwy. Sytuacja zmienia się, kiedy kara ma dotyczyć ich samych lub kogoś z ich otoczenia. Wtedy wiją się jak piskorze, aby się jej nie poddać. Temat sądu, kary, sprawiedliwości, odpowiedzialności, uczciwości względem siebie i „ofiary do ukarania” należy do najdłużej i najczęściej przewijających się w przeróżnych ludzkich dywagacjach, przemyśleniach i dyskusjach. 
 
Byłem ostatnio na spotkaniu dotyczącym bezpieczeństwa i wysłuchałem opinii jednego ważnego policjanta z województwa. Funkcjonariusz ów twierdził, że najlepszym sposobem na polskich kierowców są… mandaty. W długim wywodzie udowadniał, że to nie infrastruktura drogowa, nie profilaktyka czy edukacja są w stanie zapewnić większe bezpieczeństwo na polskich drogach - tylko mandaty. Według policjanta polscy kierowcy mają najgorszą mentalność w Europie. Są niewychowani, aroganccy i niekulturalni, a na drogach mają mentalność ludzi pierwotnych. Policjant uważał, że z kulturą polskim kierowcom bardzo daleko do Anglików, Francuzów czy Niemców. Według gościa z Opola, aby zmienić mentalność polskich kierowców, pieszych i generalnie wszystkich użytkowników dróg, trzeba karać ich bezwzględnie i rygorystycznie mandatami. Jedną z najdziwniejszych tez podniesionych przez prelegenta było to, że to sami Polacy – znaczy się społeczeństwo - żądają od polskiej Policji jeszcze większej restrykcyjności wobec… polskiego społeczeństwa. 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz