Nie podał ręki premier Kopacz

środa, 5 Sierpień, 2015 - 06:00
Felieton Naczelnego • Czuję się nieswojo, kiedy widzę takie sceny. Mam poczucie jakiegoś psychicznego dyskomfortu, zażenowania i wstydu. Choć nie mam żadnego wpływu ani odpowiedzialności za zachowanie tych osób czuję specyficzną traumę. Generalnie ludzie w Polsce psioczą na polityków i na przeróżne elity – swoich  szefów, przełożonych, nauczycieli, duchownych, „dowalając” wszelkim autorytetom. Łatwiej skrytykować drugiego niż spojrzeć na siebie. Łatwiej ocenić, że ktoś zawiódł, nie stanął na wysokości zadania, niż zastanowić się nad tym jak ja zachowałbym się na tym miejscu, w takiej a nie innej sytuacji. Pewnie dlatego, ale pewnie jest jeszcze tysiąc innych powodów poziom chamstwa, złośliwości, nadęcia i agresji wśród tak zwanego zwykłego społeczeństwa jest zdecydowanie porównywalny, jeśli nie wyższy od tego u tych, których uznajemy za „przewodnią siłę narodu”. Pod tym względem dobrze nie jest, co więcej, można by powiedzieć, że jest coraz gorzej… Niestety.
 
Kiedy premier polskiego rządu Ewa Kopacz zdecydowała się wyjść do Polaków i rozpoczęła podróże zjeżdżając kraj „superszybkim” Pendolino pewnie nie spodziewała się, że jako premier, jako kobieta i jako osoba dojrzała jeśli chodzi o wiek, spotka się z reakcjami bliźnich, z którymi zwykli Polacy mają do czynienia praktycznie codziennie (między innymi wymienione wcześniej chamstwo, bezczelność i złośliwa głupota). Z jednej strony może to i dobrze, że Pani Premier zdecydowała się na podróże i kontakty z Polakami, bo w ten sposób wychodząc z salonów, czyli swoistego wyalienowania i udając się między ludzi zobaczyła, jak to między ludźmi tak naprawdę jest, bo pewnie jak jest zapomniała, z drugiej strony jako człowiek doświadczyła już co najmniej kilku przykrych chwil, które zapamięta na dłużej, a może na zawsze.
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz