Opolski ciamajdan

wtorek, 10 Styczeń, 2017 - 13:00
Felieton naczelnego • Coś nam ta Opolszczyzna nie wychodzi. Choć w mniemaniu wielu opolan wciąż jest to najczystszy, najbardziej pracowity, najbardziej religijny, najbardziej miłujący porządek region Polski, Europy,  świata i zapewne wszechświata. Coś jednak musi być z nami nie tak, skoro większość omija nasze „Opolskie kwitnące” szerokim łukiem. Niestety, w opinii wielu innych jesteśmy małym, zaściankowym województwem, które nie daje żadnych perspektyw na jakikolwiek rozwój.
 
Co ciekawe, wszystko zaczęło się psuć, kiedy zbudowali nam autostradę. Droga miała być wielką szansą dla całego regionu, ale póki co korzystają z niej przede wszystkim miejscowości położone peryferyjnie - podwrocławski Skarbimierz (gmina Brzeg) i podgliwicki Ujazd (powiat Strzelce Opolskie), wzdłuż środkowej części opolskiego odcinka „aczwórki” nie widać wielkiego ożywienia. Co więcej, ma się wrażenie, że pojazdy śmigają „autobaną” coraz szybciej, tak jakby strasznie chciały mieć już za sobą te opolskie kilometry w drodze do Wrocławia czy na Górny Śląsk. 
Porównywanie się do Wrocławia, Opola, czy nawet całej Opolszczyzny nie ma większego sensu. Pamiętam jak kilka lat temu byłem na pewnym spotkaniu na jednej z wyższych uczelni Wrocławia, na którym z wielką atencją i wciąż podkreślano wielokulturowość Wrocławia mówiąc, że to miasto trzech kultur: niemieckiej, polskiej i żydowskiej oraz trzech religii: katolickiej, protestanckiej i judaistycznej. Choć współcześnie z owej wielokulturowości w mieście niewiele zostało, a mówiąc o niej wciąż odnoszono się przede wszystkim do Wrocławia z XIX i początków XX wieku, było to pojęcie podkreślane, akcentowane i jakby z tęsknotą wspominane...
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz