Pies i kot wyborczy

środa, 22 Październik, 2014 - 07:00
Felieton naczelnego • Warto być przyzwoitym walcząc o tak istotne wydawałoby się funkcje jak choćby stanowisko radnego, burmistrza, wójta czy posła. Wiadomo, każdy startuje po to żeby wygrać, a nie przegrać, jednak niektórzy z wyborów uczynili istną „walkę o ogień”. Nie sympatyzuję z tymi, którzy do wszelkich wyborów i plebiscytów nie potrafią podejść z humorem i dystansem. Ci, którzy podczas kampanii wyborczej dostają małpiego rozumu udowadniają, że do sprawowania tych zaszczytnych funkcji po prostu się nie nadają. Przecież w kampanii wyborczej, tak jak i w życiu, powinny obowiązywać pewne uniwersalne zasady, na czele z tą nazywaną złotą: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Ludzie, którzy z wyborów uczynili walkę na „śmierć i życie” bardzo często obok tej oficjalnej prowadzą tak zwaną kampanię szemraną, która polega na rozpuszczaniu prymitywnych plotek, anonimowym donoszeniu na innych do poważnych instytucji i gazet, szczuciu jednych na drugich na forach internetowych.   
Internetowa społeczność nazywa tego typu ludzi co to się nigdy ani do innych, ani do siebie nie uśmiechają - trollami i coś w tym porównaniu jest. Ludzie ci niestety mają trollowe wnętrza, pełne niepokoju, smutku i obłudy. Co gorsza osobnicy ci nie chcą się zmienić z jednego głównego powodu – oni są niewzruszonymi wyznawcami bożka, któremu na imię władza. To właśnie władza, lub precyzyjniej rzecz ujmując, perspektywa jej objęcia albo straty powoduje, że niektórzy chowają głęboko w zanadrze zasady, o których często i pięknie mówią i pouczają innych. Są w stanie wykorzystać każdego, żeby „oddać cześć” swojemu idolowi.
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz