Problem ludzkości

wtorek, 16 luty, 2016 - 14:15
Felieton naczelnego • Ostatnio uświadomiłem sobie, że świat - ludzkość, ma ogromny problem. Problem, z którym nie potrafi sobie poradzić. To coś, co dusi, ogranicza, coś, co doskwiera. Jednak świat nie chce nic z tym zrobić, nie chce się tym zająć, nie chce się z tym zmierzyć. Co więcej, pomimo tego, że problem jest palący i doskwiera każdemu, ludzkość nie zamierza reagować. To, co jedynie świat robi, to brnie w ten problem dalej, głębiej i jeszcze bardziej bezrefleksyjnie i bezczelnie. To z tego powodu ludzkość zatraca się jak ćma, która krąży wokoło świecy, aż wreszcie wpadnie w płomień i obraca się w nicość, to z tego powodu ludzie podążają w kierunku ściany, biegną w ślepy zaułek, nad krawędź przepaści. Świat podąża w złe miejsce, kiedy tam dotrze trudno mu będzie z niego zawrócić. 
 
Czy ludzi stać na opamiętanie? Trudno powiedzieć, ale wszyscy fachowcy „od człowieka” i „od ludzi” (duchowni, psychologowie społeczni, dziennikarze, politolodzy, socjologowie) zgodnie twierdzą, że współczesny człowiek z jednej strony jest znacznie mniej skłonny do refleksji, przyznania się do błędu, uniżenia, wycofania, z drugiej strony ludzie masowo prezentują nie tylko postawę totalnej powierzchowności, ale i zbuntowania, gniewu, niezależności, pychy i arogancji. Ludzkość jest coraz bardziej wyedukowana (odsetek osobników z tytułem magistra na przykład w Polsce jest kilka razy wyższy niż jeszcze 25 lat temu) jednak owo wykształcenie bardzo często jest miernej jakości – nie poparte ani pracą, ani zdolnościami. Ludzie niby mają także coraz większą świadomość religijną, jednak traktują religię przedmiotowo, jako kolejny dodatek do życia – amulet na szczęście, tak na wszelki wypadek, żeby nic złego nam się nie wydarzyło. Świat znalazł się w szalenie trudnym miejscu z własnej winy, z powodu swojej pychy, ignorancji i arogancji.
 
Udawanie, że problemu nie ma pewnie jest sposobem, ale tylko na krótką metę. Zapamiętała pogoń za przyjemnościami, akceptacją innych, zajmowanie się rzeczami, którymi nigdy zajmować się nie powinniśmy, także jest tylko nieudolnym odwracaniem uwagi od problemu na czas jakiś. Bo problem czeka i wróci do każdego w najmniej spodziewanym momencie, przypomni o sobie, oskarży, potępi, zdołuje i boleśnie dotknie. Nawet jeśli będziemy sobie wmawiali, że problemu nie ma, że on dotyczy wszystkich, ale na pewno nie nas, że my nie wierzymy w tego typu dyrdymały – możesz być pewien, że czas konfrontacji z problemem będzie udziałem każdego, także twoim. Niezałatwienie problemu powoduje, że ludzie popadają w kłopoty, są sfrustrowani, zagubieni, agresywni i pełni strachu oraz beznadziei. Pozornie, kiedy na nich popatrzysz, wydają się być coraz mądrzejsi, bogatsi, bardziej zabezpieczeni, pełni sukcesu, ale tak naprawdę nie jest. Ludzie, którzy pozostają we władzy problemu są jak Gollum we władzy pierścienia...
 
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz