Przedszkole

wtorek, 15 Grudzień, 2015 - 14:30

Felieton naczelnego • Dziecinnieje nam społeczeństwo na potęgę. Dziecinnieją zarówno ci, którzy uważają się za najbardziej oświeconą elitę narodu (czytaj politycy), ale dziecinnieją nam także zwykli obywatele. Infantylizuje się naród na potęgę. Dziecinnieje, znaczy się myśli, postrzega rzeczywistość w tym siebie i innych oraz ostatecznie zachowuje się nieodpowiedzialnie, egoistycznie, bez wyobraźni, głupio, motywowany przede wszystkim własną wygodą i emocjami. Owo zdziecinnienie to efekt kilkunastu ostatnich lat i coraz większego wspływu na ludzi wszelkiego rodzaju internetów, Facebooków oraz innych już bardziej tradycyjnych mediów, takich jak telewizja (coraz głupsza), radio i prasa, szczególnie ta tabloidowa. Wydarzenia ostatniego tygodnia w sposób nad wyraz dobitny potwierdziły trend i orientację na zdziecinnienie i infantylizację życia w wymiarze indywidualnym i społecznym. Polsko! Rodacy! Dokąd zmierzacie! – chciałoby się zakrzyknąć. Ale zacznijmy od początku…

Podczas obrad Sejmu ostatnio mój ulubieniec Ryszard Petru (Nowoczesna.pl) zachowywał się na sejmowej mównicy jak gimnazjalista. Najpierw zwrócił się do profesor Krystyny Pawłowicz (PiS) żeby nie „waliła się w łeb”, kiedy ta na jego słowa postukała się w głowę. Potem, ciągnąc swój monolog, zachęcał profesor Pawłowicz do tego, aby powściągała emocje i zachowywała się tak jak prezes Jarosław Kaczyński, który „nigdy nie podnosi głosu” i zachowuje się jak „baranek”. Dodatkowo Petru kilka razy zachęcał Pawłowicz do udziału w pokojowej manifestacji organizowanej przez „Nowoczesną”. Im było dalej, tym było gorzej. Petru się rozpędził i kiedy to sobie uświadomił nie potrafił z klasą wycofać się z „sejmowego przedszkola”, tylko brnął w coraz większą głupotę. Generalnie całe wystąpienia na poziomie - jak mówią moje córki - „gimbazy”. Wstyd i żenada…
 
Znajomy pokazał mi filmik, który bije rekordy oglądalności. Na jednym z przejazdów koło Opola rowerzysta zderzył się z Pendolino. Całość tego tragikomicznego wydarzenia została utrwalona na monitoringu. Na filmiku widzimy, jak rowerzysta pędzi ulicą w stronę przejazdu, choć są opuszczone rogatki (po przekątnej z jednej i drugiej strony przejazdu), migają czerwone światła alarmujące o tym, że za chwilę przez przejazd przejedzie pociąg. Rowerzysta pędzi pomimo tego, że przed zaporami zatrzymały się samochody. Kiedy wjeżdża na przejazd z wielką prędkością przecina mu drogę lokomotywa. Rowerzysta uderza w bok drugiego, może trzeciego wagonu i odbija się od niego jak piłeczka pingpongowa. Na co liczy mężczyzna, kiedy pędzi przed siebie wymijając stojące pojazdy i rogatki zagradzające jego pas ruchu? Niepojęte…
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Komentarze

Dodaj komentarz