Przykład z rzymskiej ulicy

piątek, 29 Marzec, 2013 - 17:30

Felieton Naczelnego. Na ulicach Rzymu włoscy policjanci toczą nierówną walkę nie tylko z ruchem samochodów, motorów i pieszych ale i żywiołową mentalnością swoich rodaków jak i nieporadnością i zagubieniem cudzoziemców. Przez kilka dnia byłem świadkiem tego jak „mundurowi” na ulicach Rzymu tę walkę z ruchem przegrywali. Ilość wykroczeń, które popełniali kierowcy samochodów, jednośladów i pieszych na oczach przedstawicieli policji była zatrważająca.

Sygnalizacja świetlna choć działała rzadko kiedy obowiązywała, podobnie jak znaki drogowe. Policjanci jak mogli starali się panować nad tym żywiołem powodując to, że Wieczne Miasto nie zostało komunikacyjnie sparaliżowane. Jednak policjanci nie wypisywali mandatów, nikogo nie zatrzymywali aby udzielić mu pouczenia czy pogrozić palcem, wręcz przeciwnie. Wielokrotnie byłem świadkiem jak wianuszek obcokrajowców otaczał policjantów pytając o drogę lub inne informacje. Funkcjonariusze cierpliwe tłumaczyli, czasami pozowali do zdjęć i pomagali przejść na drugą stronę ulicy. Widać było, że są po to na ulicy aby pomagać innym, że zależy im aby być użytecznym. Taka postawa policjantów – sług była dla mnie wielkim zaskoczeniem.

Ósmego marca za jedynym mostem drogowym w Krapkowicach na ulicy Ks. Koziołka miejscowi policjanci urządzili kontrolę trzeźwości kierowców. Zatrzymywali pojazdy poruszające się w obu kierunkach, a że była godzina 15.00 momentalnie zrobił się „korek”. W tej sytuacji aby przejechać z jednej części miasta do drugiej potrzeba było około pół godziny. Policjanci podczas kontroli byli kulturalni, ale kierowcy niezbyt zadowoleni z tego pomysłu, który ewidentnie utrudnił im życie. Na ostatniej sesji Rady Powiatu zwróciłem obecnemu na sali nadkomisarzowi Przemysławowi Ilnickiemu, szefowi Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach  uwagę na to, że tego typu akcje, jak ta za mostem, nie wpływają pozytywnie na obraz Policji w społeczeństwie. A apelując o więcej empatii w służbie miejscowych policjantów wskazywałem ją jako najskuteczniejszy sposób na uzyskanie społecznej akceptacji dla bardzo trudnej i odpowiedzialnej policyjnej pracy. Odpowiedź jaką uzyskałem od nadkomisarza Ilnickiego zdumiała mnie i wielu na sali.

Cały felieton w aktualnym numerze „Nowin”.