Pyszna Europa

czwartek, 2 Lipiec, 2015 - 06:00
Felieton naczelnego • Czy na naszych oczach wizja wielkiej, wspólnej Europy, kontynentu, który byłby przykładem dla innych na pokojowe współistnienie narodów, pomimo różnic i dramatycznej historii, pęka jak bańka mydlana? Ile warta jest europejska integracja? Czy dla wszystkich jest tak samo ważna? I w końcu, czy wszyscy rozumieją ją tak samo? To tylko niektóre z pytań, które pojawiają się, kiedy obserwujemy zawirowania związane z kryzysem greckim. To, co dzieje się na południu Europy, południu niestabilnym, niespokojnym i nieobliczalnym może zmienić nie tylko przyszłość tego południa, ale również całego Starego Kontynentu, jak nie świata. Co by o integracji europejskiej nie powiedzieć, na pewno cel stworzenia z niezależnych państw systemu naczyń połączonych powiódł się. Dziś to, co dzieje się w Atenach czy Rzymie, bardzo obchodzi Kopenhagę i Londyn. Niestety, pomimo iż wszyscy mogą na tym, co dzieje się w Grecji stracić i to bardzo dużo, może dojść do sytuacji, w której dominującą emocją w rozwiązaniu tego impasu nie będzie rachunek ekonomiczny, ale pycha poszczególnych przywódców. 
 
„Pycha kroczy przed upadkiem” – tak podaje Mądra Księga. Pycha jest jak ogień, który trawi człowieka od środka i wypala z jego serca empatię, rozsądek i umiejętność zawierania kompromisów. Pycha unieszczęśliwia, a jednak tak wielu ludzi na nią choruje. Skąd się więc bierze jej niesamowita atrakcyjność i popularność? Najczęściej ze strachu i kompleksów. Ludzie pyszni boją się innych, ponieważ w głębi swych serc uważają się za gorszych, słabszych i głupszych. Pycha jest dla nich ucieczką od sytuacji dyskomfortowych, które w ich ocenie ich przerastają. Człowiek, który zaczyna się nią kierować, popada w autodestrukcję. Niszczy to, co wartościowe w swoim życiu i życiu tych, których otacza. Właśnie pycha jest tym, co najbardziej zagraża Europie. Nie kryzysy gospodarcze, walutowe, ekonomiczne, ale właśnie ona, pierwsza wśród listy Siedmiu Grzechów Głównych. 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz