Spójrz poza klimacik

wtorek, 22 Grudzień, 2015 - 15:30
Felieton naczelnego • Lubię ten cały świąteczny zgiełk. Ten podniosły nastrój w grudniowej szarzyźnie. Mimowolnie, gdzieś w głębi duszy, czekam na wesołe lampki na choince, na przydomowe, okienne czy balkonowe, często kiczowate, ale świecące i migające instalacje świetlne. Muszę wyznać, skoro tak się przed świętami mocno uzewnętrzniam, że lubię też Mikołaja. Chociaż wcześniej, kiedy byłem małym chłopcem, to go nie lubiłem. Wydawał mi się starym zrzędą co to tylko pyta „Czy byłeś grzeczny?”, „Czy nie dokuczałeś siostrom”?, „A mamy i taty słuchałeś”?  A ja często grzeczny nie byłem... Ale od czasu ustatkowania lubię Mikołaja, bo daje prezenty i Dzieciątko też lubię za to samo. Dobrze czuję się w tym wigilijno-świątecznym ceremoniale, kiedy w rodzinnym gronie najpierw łamiąc się opłatkiem składamy sobie życzenia, a chwilę potem delektujemy się wśród żartów i wspomnień potrawami, które często robi się tylko raz w roku na tę grudniową, szczególną okazję. Do tego bożonarodzeniowego  klimatu składającego się z tysięcy elementów, do tej wyjątkowej atmosfery dochodzą jeszcze piękne kolędy, te rzewnie śpiewane sentymentalne historie o lulaniu Jezuska - Perełki, o Dzieciątku - Niebożątku, o Matuli, starym lub świętym Józefie (w zależności od obowiązującej wersji), o szopie, sianku, pastuchach, wołach i osiołkach, jedynych świadkach narodzenia. Cóż, lubię śpiewać kolędy, bo przecież nie da się tego nie lubić...
 
Święta generalnie ratują smutny grudzień, ratują całą „złą” zimę. Szczególnie taką zimę jak tegoroczna i jak te w ostatnich latach, ciemne, szare, deszczowe, jesienne, bez śniegu i mrozu. Czasami przez cały dzień jest tyle światła, ile przez godzinę w majowe czy czerwcowe poranki. O 15.00 robi się ciemno i nieprzyjemnie. Żeby nie popaść w grudniową depresję, w smutki i przygnębienia przed wiekami ludzie wymyślili święta Bożego Narodzenia właśnie w grudniu, chociaż prawie na 100% wiadomo jest, że Jezus narodził się w Betlejem w marcu lub kwietniu. I chwała im za to, że tak to wykombinowali! Ludzie lubią dobrze się czuć, lubią świąteczny nastrój, a nie lubią grudniowej szarej monotonii. Skoro wiosną świętujemy Wielkanoc, postanowili w grudniu, z okazji przesilenia ,świętować narodzenie Mesjasza. Aż strach pomyśleć, jak ponurym czasem byłby grudzień lub styczeń gdyby nie święta. Święta skutecznie ratują te „ciemne” miesiące. Wiadomo, że brak światła o tej porze roku strasznie ludziom doskwiera. Ciemność, szarzyzna mocno dają się we znaki nie tylko Polakom, ale większości mieszkańców Europy i Ameryki. Nie da się więc nie lubić świąt. Dlatego nie można za owo kilkumiesięczne przesunięcie świąt winić kogokolwiek – wręcz przeciwnie, dla tego typu operacji powinniśmy mieć pełne zrozumienie i aprobatę. ..
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz