Społecznik to nie brzmi dumnie

środa, 11 luty, 2015 - 06:00

Felieton naczelnego • Większość starszych osób wypełniła salę mniejszości niemieckiej w Dąbrówce Górnej. Ludzie przyszli wybrać nowego sołtysa. „Pierwsze skrzypce” na zebraniu, tak jak od wielu lat, „grali”: ustępujący sołtys Henryk Król i przewodniczący Rady Sołeckiej Werner Koppe, którzy także do młodzieniaszków już nie należą. Po 20 latach Król postanowił oddać czerwony szyld z białym napisem „SOŁTYS” w inne, młodsze ręce. Kiedy, pomimo deklaracji o rezygnacji, jego kandydatura na sołtysa padła z sali, Król odpowiedział: „Dajcie mi odpocząć. Chociaż jedną kadencję”. Słowa sołtysa Króla brzmią tak samo symbolicznie jak i złowieszczo, podobnie jak wyznanie przewodniczącego samorządu osiedlowego Akacjowa-Zielona w Zdzieszowicach Rainharda Winklera, który w rozmowie sprzed tygodnia z naszą gazetą, na pytanie: „Dlaczego ludzie w Polsce nie lubią społeczników”? stwierdził: „Pomimo tego, że społeczeństwo ubożeje i korzysta z działalności społeczników nie docenia tych ludzi. Nie rozumiem tego”. Niestety, wciąż nie wiadomo dlaczego w Polsce ludzie, którzy pełnią funkcje społeczne narażeni są na chroniczne zmęczenie, psychiczne wypalenie, osamotnienie w „walce” o społeczne cele i właśnie niezrozumienie. Zaangażowani społecznicy muszą zmierzyć się jeszcze dodatkowo z podejrzliwościami i posądzeniami niektórych, typu: „A co ty z tego masz, że się tak bardzo angażujesz”. Są ludzie, którym wciąż w głowach nie mieści się myśl, że ktoś dla kogoś innego, może coś zrobić bez żadnych korzyści materialnych. Niektórzy nie mogą zrozumieć, że są jeszcze ludzie, którym wystarcza satysfakcja, a pieniądze i zaszczyty nie są im potrzebne. 

 

To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz