Tajemnica 15-lecia

środa, 5 Listopad, 2014 - 06:00
Powiat • Radny Roman Chmielewski po raz trzeci zadał władzom powiatu krapkowickiego pytanie dotyczące kosztów organizacji hucznych imprez z okazji 15-lecia istnienia powiatu krapkowickiego, jakie odbyły się w tym roku. 
 
– Jaki był budżet tej imprezy? Czy w końcu otrzymam odpowiedź na to pytanie? – pytał na czwartkowej sesji (30.10) radny Chmielewski. Niestety jego pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi. – Nie ma starosty Macieja Sonika, który jest chory. Z tego co wiem starosta miał przygotowaną odpowiedź na to pytanie – mówiła w zastępstwie starosty jego zastępczyni Sabina Gorzkulla-Kotzot. Dziwnym trafem była to już trzecia sesja z kolei, na której radny nie uzyskał odpowiedzi na swoje pytanie i, niestety, ostatnia w tej kadencji... 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
NEO

Komentarze

Szanowny Panie Redaktorze, napotykał Pan na opór materii polegający na celowym blokowaniu dostępu do informacji publicznej. Informacja o wydatkach na "jubileusz" powiatu krapkowickiego do takich przecież należy. W takim przypadku, jak Pan z pewnością dobrze wie powinno się skierować do rady powiatu swoje zapytania na piśmie. Wówczas zgodnie z obowiązującym prawem starosta w ciągu 14-tu dni powinien udzielić wyczerpujacej odpowiedzi. W sytuacji totalnego olewania radnych przez starostę, gdy w przypadku zadawania przez nich niewygodnych pytań stosowane są uniki oraz mataczenie informacją, wówczas do sprawy należy podchodzić niezwykle pragmatycznie. Nie pierwszy raz starosta pokazał, że nie ma żadnych skrupułów, i co w tym wszystkim najgorsze, uchodzi mu to płazem. A dlaczego? Dlatego, że sami radni mu na to pozwalają. Z oglądu mijającej kadencji wynika jedno, że w powiecie krapkowickim nie żałowano pieniędzy publicznych na autopromocję, miedzy innymi na nowe etaty dla "swoich" różnej maści asystentów, na mnożenie różnorakich bytów, które służyły wąskiej grupie ludzi. Powstał układ, który czuje się bezkarnie i bez ogródek wykorzystuje swoje "osiągnięcia" w tej kampanii wyborczej. Pytam, czy ktoś w powiecie kontroluje wydatki czynione przecież z publicznych pieniędzy? Z pewnością nikt temu się nie przygląda i nie raczy policzyć. Powinna to przecież czynić komisja rewizyjna, ale zdominowana przez rządzący powiatem układ nie jest tym zainteresowana. Opozycja natomiast zachowuje się niemrawo. Odnoszę wrażenie, że boi się narazić, tylko nie wiem komu? A przecież, jak ktoś kiedyś powiedział, że zbójeckim prawem opozycji jest patrzenie na ręce i permanentne monitorowanie sprawujących władzę. Wówczas można mieć jakąś pewność, że wszystko odbywa się uczciwie i z poszanowaniem prawa. Trzeba mieć nadzieję, że wyborcy nie są w ciemię bici i rozróżniają ziarno od plew. Pozostaje nam zdać się na ich intuicję. Ślę pozdrowienia, Jan Nadbrzeżny

Dodaj komentarz