W pułapce nowoczesności

wtorek, 4 Grudzień, 2018 - 12:31

Felieton naczelnego • „Myślę, że dostanie się do Parlamentu Europejskiego. Jest tam tysiąc razy bardziej potrzebny niż ojciec Giertycha, Korwin-Mikke – cham, czy neofaszyści. Taka twarz Polski w Europie – nowoczesna, gejowska, jest bardzo potrzebna” – tak pisarka Manuela Gretkowska mówi o Robercie Biedroniu, byłym parlamentarzyście, prezydencie Słupska, zadeklarowanym geju, kreowanym przez niektóre środowiska na przyszłego prezydenta Polski. Pani Manuela jest nie tylko znaną polską pisarką, ale także założycielką Partii Kobiet. To osoba politycznie zaangażowana, przeciwniczka aktualnie rządzącej partii politycznej, przedstawiana przez niektóre media jako intelektualistka - sumienie i głos Polek. Pisarka nosi się jako kobieta nowoczesna, wyzwolona, świadoma i pewnie taka jest rzeczywiście.

Nie chcę się czepiać słówek, ale w kontekście całej rozmowy, w której pada cytowane przeze mnie zdanie, wypowiedziane przez panią Manuelę, wynika, że jest ona zdecydowaną przeciwniczką zacofania, zaściankowości i generalnie wszelkiego nienowoczesnego sposobu postrzegania świata. Dla polskiej pisarki taki staroświecki światopogląd uosabiają wymienione przez nią osoby czy grupy. Idąc dalej pani Manuela promuje nowoczesność, którą symbolicznie widzi w Robercie Biedroniu, a główną cechą owej nowoczesności Biedronia jest według niej jego homoseksualna orientacja. Co ciekawe, w ten specyficzny, żeby nie powiedzieć dziwaczny sposób, zdaje się postrzegać nowoczesność bardzo wielu ludzi w Polsce i w całym tak zwanym zachodnim świecie.     

Wokół pojęcia „nowoczesność” toczy się w Polsce od dobrych kilkunastu lat, a na świecie od dobrych lat kilkudziesięciu zażarty spór polityczny, kulturowy i duchowy. Zwolennicy jednej partii są uznawani za nowoczesnych, natomiast wyborcy drugiej za zacofanych. W Polsce jeszcze do niedawna po każdych wyborach parlamentarnych czy samorządowych z ekranów telewizorów byliśmy karmieni obrazami z podziału Polski na dwie części: właśnie nowoczesną i nienowoczesną. Ten podział jeszcze do niedawna wyznaczały granice zaborów albo rzeka Wisła, niestety dla jednych (tych rzekomo nowoczesnych), po ostatnich wyborach granice części „nienowoczesnej” znacznie przesunęły się na zachód.      

W tej poważnej sytuacji wypada więc zadać sobie trzy pytania i szczerze spróbować na nie odpowiedzieć. Po pierwsze: czym tak naprawdę jest nowoczesność, po drugie: czy ja jestem osobą nowoczesną i po trzecie: czy za taką uważają mnie ludzie z mojego otoczenia.
Według słownikowej definicji nowoczesność jest właściwa nowym czasom, jest współczesna, teraźniejsza, postępowa, ale także jest przeciwieństwem czegoś starego, przestarzałego i w tym sensie nowoczesność oznacza coś lepszego, doskonalszego, coś wyższego rzędu. Tak definiując to pojęcie, każdy z nas chciałby być nowoczesny i zapewne jest. Chcemy przecież korzystać z nowoczesnych technologii i wszelkich zdobyczy postępu cywilizacji, aby żyć wygodniej, dłużej i atrakcyjniej. W tym jest całkowita zgoda wszystkich ze wszystkimi, a problem jak zwykle tkwi w człowieku.

Choć zmienia się wokół nas rzeczywistość, jedno pozostało takie samo od zarania dziejów ludzkości – natura człowieka właśnie. Miłość – nienawiść, współczucie – obojętność, pycha – pokora, chciwość – chęć dzielenia się z innymi, egoizm – altruizm, mądrość – głupota i tak dalej i tym podobne, nie zmieniły się w człowieku, wciąż pozostają w nim takie same, czy w X czy XXI wieku. Choć współczesny świat cywilizacyjnie dzieli od tego sprzed choćby stu lat ogromna przepaść, natura ludzka wciąż pozostaje taka sama. Częściej się o tym przekonujemy codziennie widząc to, jak ludzie nawzajem się traktują, jakie panują stosunki i relacje społeczne. Wciąż pomiędzy nami zbyt dużo jest małości, egoizmu, głupoty, samotności i działania na pokaz. Wciąż zbyt dużo słów, a za mało czynów, dalej zbyt mało pracujemy i wymagamy od siebie, a zbyt skupiamy się na innych. Można by tak wymieniać jeszcze bardzo długo.      

Dlatego pani Manuela nie tylko zakłamuje rzeczywistość, konfrontując ze sobą skrajności (neofaszyści - geje) i przyznając jednej ze stron nimb „nowoczesności”, ale nie rozumie również czym tak naprawdę ona jest. Nowoczesność na pewno nie jest gejowska, lesbijska czy transseksualna. Przecież problem orientacji seksualnych i epatowanie nimi otoczenia są stare jak świat i łączenie tego z nowoczesnością to zwykły absurd. Nowoczesność nie jest też ani liberalna, ani konserwatywna, socjalistyczna czy narodowa. Nowoczesność wymyka się nie tylko polityce, ale także upływowi czasu oraz geografii czy narodowości, bo dotyczy tylko i wyłącznie odwiecznej, niezmiennej natury człowieka. Dlatego nowoczesnym człowiekiem (według mnie) jest ten, kto potrafi nad ludzką, człowieczą naturą zapanować, kto poprzez pracę nad sobą, bycie w ciągłym, świadomym, permanentnym procesie doskonali się i zmienia, kto poprzez stawanie się kimś lepszym wpływa na otoczenie, aby i ono lepszym się stawało. I tym jest dla mnie prawdziwa nowoczesność...

 

Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz