Wiek agresji

środa, 27 Lipiec, 2016 - 06:00
Felieton naczelnego • Reklamy chrupiących kurczaczków w KFC, rolet dzień – noc, które można kupić w „Castoramie” i niosącej ulgę „No-spy” poprzedzały filmowe relacje z Monachium, które można było zobaczyć w internecie. Filmiki pokazywały sytuacje po zamachu w mieście, łącznie z ofiarami leżącymi w workach. Jeśli ktoś chciał obejrzeć materiał sprzed pięciu lat, pokazujący „efekty” działalności norweskiego psychopaty Breivika w Oslo i na wyspie Utoya, również najpierw musiał obejrzeć kilka reklam. 
 
Po wydarzeniach w Monachium w serwisach informacyjnych polskich stacji telewizyjnych do znudzenia powtarzano słowa: „uchodźcy”, „Angela Merkel” czy też „ISIS”, „samotne wilki”, „uśpieni strzelcy”. Dziennikarze i komentatorzy przez pierwsze godziny po zamachu w Monachium (podobnie było po niedawnej masakrze w Nicei) za wszelką cenę usiłowali powiązać działalność psychopatów z problemem uchodźców w Europie, terroryzmem islamskich fundamentalistów i ich sztandarową organizacją Państwem Islamskim.
 
I w pierwszy przypadku z reklamami przed filmami ukazującymi tragedie, i w drugim przypadku z upolitycznieniem za wszelką cenę niektórych wydarzeń, które nie mają nic wspólnego z wojną kulturową islamu z resztą globu, mamy do czynienia z próbami instrumentalnego wykorzystania ludzkiej tragedii do partykularnych, prywatnych, żenująco niskich interesów. Pierwsi, ci od reklam, na tragedii chcą zbić pieniądze, drudzy, ci od prymitywnej propagandy, kapitał polityczny.
 
Jeden z zaproszonych do studia telewizyjnego komentatorów zachwalał broń, z jakiej korzystał sfrustrowany Irańczyk, który zabił dziewięć osób, a potem siebie. „Glock 17” kaliber 9 mm to bardzo dobra broń. Niezawodna, prosta w użyciu, sam mam taką w domu” - chwalił się telewizyjny komentator, gdy tymczasem dziennikarka typu „blondi” zastanawiała się nad tym, jak zabójca tak szybko zdołał wymieniać w „Glocku 17” magazynki z nabojami. Słuchałem i własnym uszom nie wierzyłem. Co się z nami wszystkimi stało?...
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Komentarze

Tak, to prawda, dziennikarze to hieny, a ich mocodawcy liczą tylko na zyski.Tylko jak Nowiny się wpisują w ten obowiązujący trend? Samobójcy ekonomiczni prasy? No raczej nie. Taki temat też może być chwytliwy i"układający" czytelników pod siebie. Dlaczego mamy wierzyć i ufać i czytać Nowiny?

Dodaj komentarz