Wolność kocham i rozumiem

wtorek, 3 Styczeń, 2017 - 13:30
Felieton naczelnego • Choć posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, okupujący salę sejmową z kserówkami A4 z napisem „Wolne media” w rękach, po prostu mnie irytują i wnerwiają – przypomnieli mi oni o niezwykle ważnej wartości, jaką wielu, szczególnie tych młodszych, ale i nieco już starszych Polaków w miarę kolejnych lat wolności i demokracji zaczęło lekceważyć. Krótko jeszcze wracając do sejmowego protestu, albo jak kto woli puczu myślę, że oba te ugrupowania tak naprawdę wykorzystując niezdarność polityczną marszałka Kuchcińskiego swoją akcją mimo wszystko strzelają sobie w stopę. Ich popisy bowiem odniosą odwrotny od spodziewanego skutek. Zyskać może jedynie puczystka-posłanka Joanna Mucha, która swoimi „puczystymi rymowankami” udowodniła, że jest nie tylko piękną, ale także inteligentną i dowcipną kobietą.   
 
Na szczęście nie pamiętam czasów, kiedy to za „prawdę”, „przekonania” czy też za „wiarę”, „patriotyzm” lub „polskość” trafiało się pod ścianę, za kraty, na wywózkę czy do obozu. Dorastałem w czasach, kiedy ustrój socjalistyczny PRL-u chylił się ku upadkowi. Choć były to czasy schyłku, w których ludowa demokracja blakła jak transparent stojący obok fontanny przy ulicy Opolskiej z napisem „PZPR przewodnią siłą narodu”, ale wciąż jeszcze nie wszystko było wolno. Jako nastolatek nie rozumiałem i za bardzo nie „czułem” tej przewodniej roli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, ale również szczególnie z nią nie polemizowałem. Miałem jednak jakieś takie dziecięce przekonanie, że w hasła tego typu już w tym czasie nikt w Polsce tak naprawdę nie wierzył...
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz