Wycierają sobie mordy Polską

wtorek, 25 Lipiec, 2017 - 12:01
Felieton naczelnego • Kilka miesięcy temu usłyszałem od pewnego człowieka, który reprezentuje grupę chrześcijan, którzy modlą się za Polskę i za osoby, które nią rządzą (to niesamowite, że są jeszcze tacy ludzie), że podczas jednego z takich spotkań otrzymali oni pewne przekonanie. Owo przekonanie dotyczyło aktualnej polskiej sceny politycznej i partii oraz polityków na niej działających. Brzmiało ono mniej więcej tak: „Obecne partie polityczne skłócone i kierujące się nienawiścią zmierzają w ślepy zaułek. Ani te partie, ani ci politycy nie są w stanie rozwiązać realnych problemów zwykłych obywateli. Obecne partie polityczne już wkrótce pogodzi trzecia siła polityczna, która zjednoczy w sobie wszystkie siły, którym zależy na zreformowaniu kraju i prawdziwym dobru Polaków”.   
 
Niestety, obserwując to co dzieje się na polskiej scenie politycznej nie sposób nie przyklasnąć takiej wizji Polski. Nasi politycy, nasza elita to coraz częściej chamy, warchoły i materialiści. Próby naprawy polskiej polityki spełzły na niczym. Ani śmierć Jana Pawła II, ani katastrofa smoleńska nie były w stanie zatrzymać tego szaleństwa. Co gorsza, owo chamstwo, połączone z prymitywnym cwaniactwem, z Warszawy schodzi na niższe szczeble – do Opola, Krapkowic czy Strzeleczek. Główną emocją i motywacją towarzyszącą działaniu i postępowaniu wielu polityków jest nienawiść do swoich oponentów i rywali, chęć zaszkodzenia im oraz pragnienie zaistnienia choć przez chwilę w społecznej świadomości. Nie Polska, nie obywatele, ale właśnie to i tylko to.       
    
„Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata. Niszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami”! - te słowa Jarosława Kaczyńskiego były powtarzane przez wszystkich w Polsce i wielu na świecie. Prezes Kaczyński wygłosił jej podczas nocnych obrad Sejmu, który zajmował się ustawą dotyczącą… Sądu Najwyższego. Posłowie od kilku godzin kłócili się o to, jak i czy reformować polskie sądownictwo, kiedy wreszcie na trybunę sejmową wszedł poseł Platformy Obywatelskiej Borys Budka i stwierdził zwracając się do posła Kaczyńskiego: „Dopóki żył świętej pamięci Lech Kaczyński, pan nie odważył się ponieść ręki na wymiar sprawiedliwości, bo na szczęście był ktoś, kto rozumiał, na czym polega trójpodział władzy”. No i prezes PiS tak właśnie mu odpowiedział.
 
Rozumiem zagrożenia. Rozumiem sens i konieczność trójpodziału władzy. Szanuję demokrację i wiem, że sądy powinny być wolne i niezależne od czyichkolwiek nacisków - również, a może przede wszystkim, tych politycznych. Rozumiem zagrożenia. Rozumiem sens i konieczność trójpodziału władzy. Szanuję demokrację i wiem, że sądy powinny być wolne i niezależne od czyichkolwiek nacisków - również, a może przede wszystkim, tych politycznych. Jednak wiem także, że system sądowniczy w Polsce powinien być  zreformowany, tak aby sądy działały sprawnie, sprawiedliwie orzekały, aby postępowania nie ciągnęły się latami i aby nie można było o nich powiedzieć, cytując słowa wieszcza: „Małych złodziei wieszacie, a wielkim się kłaniacie”. Chory wymiar sprawiedliwości w Polsce doprowadził między innymi do tak bolesnych dla zwykłych, uczciwych ludzi afer, jak chociażby Amber Gold czy skandal z wyrzuceniem tysięcy warszawiaków z ich mieszkań w związku z tak zwaną aferą uwłaszczeniowo-reprywatyzacyjną w stolicy...
 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz