Wyjście z szafy

wtorek, 13 Październik, 2015 - 18:00
Felieton naczelnego • Przerażają mnie te wszystkie ostatnie „wyjścia z szafy”. Kilkanaście dni temu fatalnie wypadło „wyjście z szafy” pewnego ważnego księdza, co to w Watykanie robił wielką karierę, a teraz tuż przed synodem biskupów poświęconemu rodzinie przyznał się do tego, że jest homoseksualistą znaczy się gejem. Wcześniej  z podobnymi publicznymi deklaracjami o swojej odmiennej orientacji seksualnej „wyskakiwali” przeróżni aktorzy, piosenkarze i celebryci, teraz światu oznajmił o tym… polski ksiądz. Takie publiczne deklarowanie swojej odmienności seksualnej nazywa się z angielska właśnie „coming out of the closet” czyli w wyjście z szafy. Ksiądz Krzysztof Charamsa, bo o nim mowa zrobił z tego wielkie medialne show, które głośnym echem odbiło się na całym świecie. Ktoś nawet ironicznie i złośliwie skomentował popularność polskiego księdza geja stwierdzeniem, że „jest to najbardziej znany polski ksiądz od czasów Jana Pawła II”. 
 
Tego typu „coming outy” są z jednej strony bardzo szkodliwe dla zwykłych ludzi, którzy muszą być ich świadkami. Dlaczego? Dlatego, że ludzie czują się cholernie oszukiwani przez tych, którzy nagle zaczynają przyznawać się do tego, że są ludźmi, o których inni myśleli że nimi nie są. (Chociaż w przypadku ks. Charamsy patrząc na jego zachowanie i sposób bycia trudno było się nie domyśleć, że coś nie tak jest z jego orientacja seksualną). W wyniku tego typu zachowań zwykli ludzie tracą grunt pod nogami, przestają wierzyć i ufać innym, boją się zranień i rozczarowań. Ludzie nie ufają już nikomu. Nie tylko księdzu, bo może to gej czy pedofil, ale i władzy, bo to „złodzieje i oszuści”, bankom, bo to „zdziercy i lichwiarze”, mediom bo „kłamią i manipulują”, szkole, bo „ogłupia i wynaturza”, służbom odpowiedzialnym za nasze bezpieczeństwo, bo są „leniwe i nieudolne”.
 
Niestety obawiam się, że przed nami jeszcze wiele tego typu „wyjść z szafy”, po których zwykły człowiek z żalem i zgorszeniem powie sobie w sercu „tego po nim bym się nie spodziewał” utwierdzając się w przekonaniu, że wszyscy to kłamcy i oszuści. I myślę tu nie tylko o „wyjściach z szafy” dotyczących przyznania się do odmiennej orientacji seksualnej, ale i takich wyjściach, po których okaże się, że symboliczny przykładny polityk to zwykły dziwkarz, medyk w nieskazitelnie białym fartuchu to łapówkarz, dziennikarz to człowiek żyjący od jednej do drugiej narkotykowej jazdy, a olimpijski medalista zwyciężał na chemicznym koksie. To niesamowite jak wielu ludzi wciąż żyje w ciemności, w jakiejś konspiracji, w udawaniu, w okłamywaniu siebie i innych ze swojego otoczenia, w zwykłym ordynarnym oszustwie. 
 
 
To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz