Zbuntujmy się…

czwartek, 31 Maj, 2012 - 13:15

Podobno Polacy nie potrafią funkcjonować jako społeczność. Jesteśmy zbyt mocno zbuntowani, nieskoordynowani, nieprzejednani i…. spontaniczni. Polacy są emocjonalnie przywiązani do swoich racji nawet wtedy kiedy ich nie mają.

Mówi się: „Gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania” komentując naszą kłótliwość i skłonność do waśni i wszelakich sporów. Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Europy widać to bardzo wyraźnie. Polacy nie potrafią się dogadać nawet co do rzeczy widzialnych – namacalnych. W obliczu najazdu obcokrajowców rodacy zdają się być coraz bardziej nieprzejednani wobec swoich adwersarzy. Czy czeka nas zatem swoistego rodzaju kompromitacja? Najśmieszniej jest kiedy obserwuje się dyskusje dotyczące budowy dróg i autostrad. Partia rządząca twierdzi, że udało się jej wybudować wszystko to co było wcześniej założone, inna partia, dla odmiany opozycyjna, uważa z kolei, że nie wybudowano tych autostrad nawet w 30 procentach. Trudno się w tym wszystkim połapać choć widać coraz większą niechęć obu obozów politycznych do siebie.

Moim zdaniem choć politycy są jedną z najbardziej nielubianych grup społecznych mają największy wpływ na społeczeństwo. To ich kłótnie i podziały skłócają i dzielą społeczeństwo. Dlatego, że politycy opanowali media mają wielki wpływ na styl bycia, postępowania i sposób rozwiązywania problemów praktykowany przez wielu rodaków. Dlatego proponuję abyśmy się zbuntowali wobec tego destrukcyjnego przykładu, który dociera do nas z warszawskich salonów. Zbuntujmy się nie dla samego buntu, ale dla zamanifestowania naszej niezgody wobec tych standardów, które nie mają nic wspólnego z nowoczesnym sprawowaniem władzy czy zarządzaniem państwem. Co więcej nie mają nic wspólnego z postawą obywatelską czy chrześcijańskim światopoglądem. Personalne animozje kilku panów nie mogą paraliżować całego społeczeństwa zanurzając go w nienawiści, nietolerancji i głupocie. Zatem zbuntujmy się promując w relacjach międzyludzkich życzliwość, konstruktywizm, empatię i poczucie humoru. Miarą wrażliwości bardzo często bywa właśnie bunt. Podobno najwrażliwsi ludzie najczęściej się buntują. Już jako nastolatki mówią „nie” hipokryzji, niesprawiedliwości i chamstwu. Buntujmy się więc, ale tylko mądrze wspomagając tych, którzy podobnie jak my mają dosyć tego co wychodzi od tych którzy powinni świecić przykładem …

Roman Chmielewski